Laudanum „The Coronation”

Wydawca: 20 Buck Spin Records

Co Wam tu będę pierdolił, zły humor dzisiaj mam i tyle. Nie w głowie mi wesołkowaty rokenrol a’la Motörhead. Mam ja jednak już album odpowiedni na ten mój stan krążek. Nie będzie wesoło.

Zespół, który pogłębi mój depresyjny stan zowie się Laudanum i para się muzyką, którą generalnie można by zaklasyfikować jako mieszankę doom metalu i elementów noise’u czy ambientu. Doom metal w wykonaniu tych Amerykanów jest tak makabrycznie ciężki i wolny, jakby kompozycje wyszły spod pióra samego premiera Mazowieckiego. Doom ten jest osnową, wokół którego zbudowano całą resztę, czyli powstawiano gdzieniegdzie szumy, przestery i tym podobne. Nieprawdopodobnie mozolne riffy, obleczone w ultraciężkie brzmienie to znaki rozpoznawcze Laudanum. Co ciekawe, na „The Coronation” nie ma praktycznie w ogóle wokali, pojawiają się one śladowo, albo inaczej – giną one w odmętach transowych gitar. Taki „Invoke” jest tak cholernie ciężki i dołujący, że aż czuję jakby nagle powietrze w pomieszczeniu robiło się gęste, aż przysłowiową siekierę idzie zawiesić. Po nim wchodzi „In Obscura” – pięciominutowy pokaz sprzężeń i innych takich, stanowiący jakby masakrycznie długie intro przed „Wooden Horse”, kolejnym doom metalowym molochem. W tym utworze również pojawia się gdzieś tam schowany wokal, ale o ile wcześniej był on niski, niczym ryk buldożera, o tyle teraz tonacja należy do bardziej skrzekliwych. Ale i tak po chwili on milknie, ustępując miejsca zakręconym, gitarom wwiercającym się w czaszkę aż po korę mózgową. I znów to cholernie ciężkie brzmienie naciskające na gałki oczne. Kolejnie znów stonowany utwór, ale o niepokojącej atmosferze – „The Autumn Ghosts”, będący wstępem do kolejnej dawki pogrzebowych temp, w którym prym wiedzie powtarzający się gitarowy motyw, przechodzący w akompaniament pod mówiony tekst. Sporo się dzieje w muzyce Laudanum, a kulminacja przychodzi w monumentalnym ambientowo – doom’owym „Apotheosis”. Wraz z jego końcem długo jeszcze siedzi się z rozdziawionym pyskiem, bez najmniejszej chęci ruchu.

Drugi krążek Laudanum zmaglował mnie i przewalcował. Nie jest mi ani trochu lepiej, niemniej jednak zapuszczam sobie „The Coronation” ponownie, bo kliknięcie replay to jedyny ruch na jaki mam dziś ochotę.

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Procession
2. Invoke
3. In Obscura
4. Wooden Horse
5. Autumn Ghosts
6. The Last Sleep
7. Apotheosis
Autor

9908 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *