Wydawca: The Grind House Records

Podczas gdy Wy spokojnie wpierdalacie cukrowe baranki, babki i inne świństwa, Chaos Vault pracuje pełną parą, jak Rzymianie na Golgocie, by przynieść Wam świeżą porcję recenzji. Dziś na ten przykład katuję Lair Of The Minotaur.

Czwarta płyta Amerykanów przynosi nam dawkę thrash/doom’owych wałków. Że co, że doom’u z thrashem się nie łączy? To posłuchajcie „Evil Power”! Trio z Chicago wymieszało poszczególne składniki pierwszorzędnie. Mamy tu sporo rytmicznych i wpadających w łepetynę riffów, którym nadano brudne brzmienie, kojarzące się ze szwedzką sceną death metalową i trupami w stylu Entombed. Choć nie wykluczam, że wpływ na to skojarzenie może mieć wokal, zbliżony właśnie swoją barwą do gardłowego wymienionej formacji. A ten doom to żaden tam funeral, suicidal czy coś, tu chodzi raczej właśnie o ciężar tej muzy i o stonerową chwytliwość (vide: „Blood From the Witch’s Vein”) oraz ekspresję. Lair Of The Minotaur to taka nieokiełznana bestia, wkurwiona i pałająca chęcią zniszczenia. Jak na przykład w „Let’s Kill These Motherfuckers”, gdzie ich butę i wrodzonego agresora czuć na kilometr. Dużą rolę odgrywa tu prosty, prostacki wręcz, thrash metal na punkową nutę. Coś jak wczesne dokonania Onslaught. Charczący wokal wypluwa kolejne, pełne agresji wersy, wtórują mu toporne i szybkie gitary, ale czasem proporcje się zmieniają, kapela zwalnia i wchodzi na doom metalowe rejestry. Dużo tu wpływów, wymieszanych ze sobą w taki sposób, że jednoznacznie nie da się zaklasyfikować, że tu Amerykanie jadą typowo pod thrash, a tu pod stoner czy punk. Na pewno jednak wyróżnia się „Death March of the Conquerors”, który jak sama nazwa wskazuje utrzymany jest w marszowym tonie, zdecydowanie najwolniejszy na całej „Evil Power”. No, może jeszcze wieńczący album utwór jest równie wolny, ale masywny jak pancerna lokomotywa. Na niespełna półgodzinnym krążku dzieje się więc sporo i jeśli nie straszny Wam taki młócący miks, to możecie powoli rozglądać się za „Evil Power”. Rekomendacja wystawiona.

No, mam nadzieję, że jesteście zadowoleni z tych kilku słów, jakie sypnąłem na tema Lair Of The Minotaur i możecie z czystym sumieniem wrócić do obżarstwa. Ja idę na wódkę. W końcu kurwa święta, nie?

Ocena: 8,25/10

Tracklist:

1. Attack the Gods

2. Let’s Kill These Motherfuckers

3. Riders of Skullhammer, We Ride the Night

4. Evil Power

5. Goatstorm

6. Hunt and Devour

7. Metal Titans

8. Blood From the Witch’s Vein

9. We Are Hades

10. Death March of the Conquerors

11. The Violent Iron Age of Man
Lair of the Minotaur – Evil Power