Lacrimosa „Schattenspiel”

Wydawca: Hall of Sermon

Z okazji 20- lecia istnienia Lacrimosa stworzyła kompilację 18 nie wydanych wcześniej lub zmodyfikowanych wersji swoich utworów. Jako, że ja fanką tego typu rocznicowych albumów nie jestem, podeszłam do tego trochę jak pies do jeża. Poza tym jak wiadomo Lacrimosa nie jest zjadliwa zawsze i dla wszystkich.

Oszukiwać Was nie będę, gdy pierwszy raz włączyłam tę płytę serce me i dusza cierpiały katusze tak potworne, że wyłączyłam w połowie. Nasunęła mi się myśl, że jeśli coś nie zostało wydane nie ważne z jakich względów, to lepiej to zostawić w spokoju, bo po co doprowadzać recenzentów do bólu głowy. Przy stanowisku tym obstaję, natomiast okazało się, że wyłączyłam akurat w momencie kiedy miało się polepszyć. Ale o tym później.

Okładka jaka jest każdy widzi- utrzymana w dotychczasowej czarno- białej, teatralnej konwencji. Przedstawia zegar- symbol upływającego czasu, na którym zamiast godzin widnieją miniatury okładek wszystkich dwunastu wydanych do tej pory przez zespół płyt. Już ta grafika sugeruje, że „Schattenspiel” to będzie przekrój, podsumowanie tego co do tej pory stworzył duet. Jesteśmy świadkami tego jak rozwijał się Tilo Wolff i jego muzyka zarówno w sferze emocjonalnej jak i technicznej. Zaczynając od okropnych, plastikowych syntezatorów po naprawdę dobrą muzykę z elementami elektroniki. Na „Schattenspiel” doskonale słychać, że dla Lacrimosy „millenium” to nie tylko słowo, określenie kolejnego tysiąclecia, ale rzeczywiście przełom w ich muzyce. To, co stworzyli po roku 2000 małymi kroczkami polepszało się, stawało dojrzalsze i doskonalsze. Dla fanów ten krążek z pewnością będzie nie lada gratką i uzupełnieniem dyskografii.

I teraz tak. Jeśli Twoje życie nie krąży dokoła Tilo i Anne pierwszą część płyty z czystym sumieniem możesz pominąć. Powiedziałabym, że część nadająca się do słuchania zaczyna się od „Copycat” ale, że wolę jednak pierwszą wersję to polecam zacząć od niemal pieszczotliwego „Ein Hauch von Menschlichkeit”, później jeszcze część można sobie podarować po to, żeby z przyjemnością wysłuchać pięciu ostatnich utworów na płycie. Prawdziwymi perełkami są jednak dwa zupełnie świeżutkie numery zamykające krążek: porywający, przejmujący rytmem i pojawiającymi się od czasu do czasu piskliwymi dźwiękami rodem z filmów grozy sprzed czterech dekad „Sellador” oraz „Ohne Dich ist alles nichts”, które co wrażliwszym poluzuje uszczelki w oczach i wyciśnie serię łez.

Dla mnie płyta „Sehnsuht” wydana przed rokiem jest absolutnym majstersztykiem w twórczości Lacrimosy, a te dwa zupełnie nowe utwory, które znalazły się na „Schattenspiel” zapowiadają, że kolejna płyta wcale nie będzie gorsza.

Gdyby to był normalny longplay zapewne cała recenzja jak i ocena wyglądałaby zupełnie inaczej.

Ocena: 7,5/10

Tracklist:
01. 1990 Seele in Not (Urversion)
02. 1990 Requiem (Urversion)
03. 1990 Seelenübertritt
04. 1990 Schuld und Sine
05. 1992 Dreht Euch
06. 1993 Dem Ende entgegen
07. 1994 Schakal (Urversion)
08. 1994 Vermächtnis der Sonne (Urversion)
09. 1996 Copycat (Extended Version)
10. 2002 Ein Hauch von Menschlichkeit (Late Night Remix)
11. 2003 Morgen
12. 2003 Schönheit straft jedes Gefühl
13. 2004 Ein Fest für die Verlorenen
14. 2005 Mantiquor
15. 2006 Der Verlust
16. 2007 Déjà vu
17. 2010 Sellador
18. 2010 Ohne Dich ist alles nichts

Autor

34 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *