Wydawca: Pagan Records

Zaskoczyło mnie nowe wydawnictwo Kult Mogił, bo wskoczyło ono z metalowego półświatka niczym przysłowiowy Filip z przysłowiowej konopi. I dobrze, bo chłopaki przypomnieli o sobie i postanowili narobić nieco hałasu kolejnym materiałem wydanym pod banderą Pagan Records.

Dobrze, że o sobie przypomnieli, bo i ja zapomniałem o nazwie Kult Mogił, przez co ich debiutancki krążek delikatnie pokrył się kurzem na półce. Ale dajmy szansę nowemu dziełu. „Portentaque” – pod taką nazwą zostanie wydana ta wypełniona trzema utworami EP-ka to ni mniej, ni więcej tylko kontynuacja twórczości z lat poprzednich. Kto słyszał, ten wie, że Kult Mogił gra death metal, który mimo usilnym próbom zaszufladkowania wymyka się temu procesowi myślowemu. Jest tu mnóstwo jakiegoś dziwnego napięcia, niepokoju grozy. Wszystkie te emocje wyrażone są za sprawą nietuzinkowego podejścia do tematu, jakim jest śmierć metal. I mi to wszystko gra doskonale z jednym małym „ale”. Nazwa Kult Mogił sugeruje coś absolutnie pierwotnego, dzikiego, brudnego i odrażającego. Muzyka jednak brzmi bardzo czytelnie i gdyby nie mnogość połamanych riffów to stwierdziłbym, że przystępnie. Dlatego brakuje mi tu brudnego, przytłumionego i chropowatego brzmienia. Takie rozwianie dałoby, moim skromnym zdaniem, dużo mocniejszy efekt nadając muzyce więcej kultu i więcej mogił. Ale już koniec z czepialstwem.

Materiał jest bardzo dobry i nie zapomnijcie dorzucić go do koszyka przy następnych zakupach w Pagan. Nie przewiduje rozczarowania.

Ocena: 8/10

Tracklist:

Side A
1. Alae Magicos
2. Non-Reconciliation
Side B
3. Potrentaque