Kolp „The Outside”

Wydawca: Temple Of Torturous

Kolejna kapela, która wcześniej nie była mi znana nawet z nazwy, o muzyce nie wspomnę. A Wam, mówi coś nazwa Kolp?

Nie, nie klop, to wiem, że każdy zna i lubi. Mówię o Kolp, węgierskim black metalowym duecie. „The Outside” to ich drugi krążek, o którym muszę powiedzieć jedno – coś w sobie ma. Z wolna płynące, ponure nuty trącą wisielczym klimatem, a jak przyspieszają, to czuć, że zima jeszcze długo nie ustąpi. Pierwszą nazwą, jaka mi do głowy przychodzi to Darkthrone z wczesnego black metalowego okresu oraz Burzum, również z czysto black metalowych czasów. Może powolne tempo nie jest utrzymywane przez Kolp cały czas, ale jak dla mnie to właśnie te fragmenty najbardziej wbijają się w psychę – dołujące, pesymistyczne jak w „Interface has dissolved” czy następującym po nim, zamykającym całość numerze tytułowym. Nie jest to szczyt oryginalności, ani żadne wiekopomne dzieło, jednak stwierdzam, że coś mnie w tym urzekło na tyle, by odsłuchać go wielokrotnie, zanim wziąłem się za spisanie swoich przemyśleń. „The Outside” potrafi chwilami naprawdę zafrapować tym swoim minimalizmem, rzecz jasna, jeśli nie wymagacie od black metalu bombastycznych uniesień, a jedynie chłodnej i nieprzyjemnej atmosfery. W pewnych okolicznościach jednak to co obecnie jest plusem, staje się minusem, a mowa o monotonii tych kompozycji – to nie jest krążek do słuchania byle przy jakiej czynności, na przykład prowadziwszy samochód w ogóle mi ten album nie podchodził. Do tego trzeba pustego pokoju, nocy za oknem i ujemnej temperatury, hehe. Wówczas można docenić dwójeczkę Kolp.

Węgrzy moim zdaniem nie dali dupy tym materiałem, choć potrzeba do niego trochę cierpliwości i sprzyjających warunków. Podobać się jednak może, bez dwóch zdań.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. There Was No Place to Hide  
2. The Initial State  
3. Drowning  
4. The Void and the Silence  
5. The Place  
6. Completion  
7. Interface Has Dissolved  
8. The Outside
Autor

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *