Klone „Black Days”

Wydawca: Season Of Mist

Stworzenie czegoś naprawdę dobrego i unikalnego w muzyce progresywnej jest niezwykłym wyzwaniem. Żeby nie stworzyć badziewia zakrawającego na ciężką chorobę psychiczną a najprawdziwszą muzykę, którą słucha się z przejęciem trzeba jednak posiadać umiejętności i gust.

Mimo, że na krążku słychać różne wpływy- od Dream Theater momentami aż po Panterę, to jednak pierwsze skojarzenie, z każdą chwilą silniejsze to Tool. I tak praktycznie do końca. A najlepsze jest to, że wcale mi to nie przeszkadza. Wzorzec ten został wykorzystany dobrze i cieszę się bardzo, że powstają tego typu płyty na tak wysokim poziomie.

A co do samej płyty. Jak przystało na muzykę progresywną, nie jest ani prosta, ani lekka. Charakterystyczna złożona harmonia i zmienne metrum dla niektórych może być wręcz upierdliwe. Jeśli jednak Twoje ucho lubi nietuzinkowe rozwiązania a od muzyki  oczekujesz czegoś więcej niż rytmu na 2/4 i lejącej się strumieniami siarki to dźwięki, które znajdziesz na tym krążku, będą roznosiły się z krwią po Twoim ciele i trafiały do zakamarków mózgu, o których istnieniu nie miałeś pojęcia. „Black Days” to płyta nasączona rytmami, poruszająca lejącym się z dźwięków przerażeniem i wprowadzającym zamęt czystym, ale krzyczącym wokalem i soczystymi werblami. Cały ciężar muzyki przenoszony jest na zmianę z perkusji, na wokal i gitary, nie jest jednostajny, więc mimo napięcia przez niemal godzinę trwania nie jest męcząco.
Numerów naprawdę świetnych, wyrywających z bamboszy jest w sumie kilka jak choćby „Rite Of Passage”, „Danse Macabre” czy „Give Up The Rest”. Na zakończenie „Black Days” zespół zaaplikował nam cover w postaci „Army of me”, który wcześniej został „zrobiony” także przez grupę Maja… Bo to jest tak, że niektórych artystów po prostu nie powinno się coverować, a do tej grupy zaliczam właśnie Björk. Całe szczęście, że Klone zrobił ten kawałek na całkiem inną modłę niż oryginał i nie próbował na siłę wbić się w jej psychodeliczny charakter. I co. I wyszło im to całkiem nieźle. Jest to najostrzejszy, najbardziej metalowy utwór płyty.

Klone stworzył płytę na tyle nietuzinkową, że trafia z moje czułe punkty i na chwilę w mojej głowie zostanie.

Ocena: 9/10

Tracklist:

01. Rite Of Passage
02. Spiral Down
03. Give Up The Rest
04. Hollow Way
05. Immaculate Desire
06. Closed Season
07. The Spell Is Cast
08. Danse Macabre
09. Rain Bird
10. Behold The Silence
11. Army Of Me [Björk Cover]
Autor

34 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *