King Giant „Southern Darkness”

Recenzję płyty „Southern Darkness” stonerowców z King Giant niełatwo przelać na papier (albo na monitor) posłużę się wiec pewna historyjka.

Otóż wyobraźcie sobie amerykański przydrożny bar po środku niczego, pod który zajeżdża pięciu rosłych chłopów na swoich motorach. Wpadają do knajpy z impetem wyłamując drzwi, biorą alko i dziwki i zaczynają zabawę. Jeden, drugi, trzeci, czwarty, piąty kielon…. I niestety mają słabe głowy, co skutkuje zgonami porozrzucanymi w różnych częściach lokalu. Żadnej burdy, rzucania stołami rozbijania butelek na głowach. Interwencja barmana polega jedynie na wyniesieniu na zewnątrz tych jegomości niewprawionych w pijackich bojach, w celu otrzeźwienia. I tak w poetycki sposób można opisać tę płytę. Niby fajne stonerowe granie, zachęcające do popijania napojów wyskokowych, ale bez impetu, chamstwa i większej rozróby. Początek płyty jest naprawdę obiecujący, ale z upływem czasu (i alkoholu) coraz bardziej kręci się w głowie i człowiek skłania się raczej ku wycieczce zygzakiem do domu, niż na dziką zabawę do rana. Przesłuchałem jednak całość materiału amerykańskich kowbojów i nie żałuje. Mimo, że ogólnie jest trochę nudnawa, to country motywy są całkiem fajne i myślę, że płytę tą można ocenić, jako kawałek przeciętnego, ale słuchalnego grania.

Jeśli marzy się wam zapierdalanie lśniącym amerykańskim dwu- lub czterokołowym pojazdem po drodze 66(6) to można posłuchać, ale na pewno nie pojedziecie więcej niż sześćdziesiątką.

Ocena 5/10

Tracklist:

1. Solace
2. Burning Regrets
3. 13 to 1
4. Potter’s Field
5. Mississippi River
6. Lady Whiskey
7. Machine Gun Mantra
8. Hollow
9. Shindig
10. Desert Run
Autor

776 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *