King Fear „King Fear”

Wydawca: Quality Steel Records

King Fear to kapela Nachtgrama z Dark Funeral i Negator, o czym informuje nas naklejka na digipacku. Jak widać stara dobra zasada marketingu w muzyce wciąż jest żywa – dzięki temu wiecie, czego można się mniej więcej spodziewać.

Ja jakoś za Dark Funeral nie przepadałem, więc nie ten haczyk na nie tą rybkę. Zresztą, inspiracje Szwedami w przypadku King Fear uważam za śladowe, bo „King Fear” to raczej black/death dość, nowocześnie brzmiący zresztą… Kwadrans muzyki tutaj zawarty chwilami kojarzy mi się z Behemoth, kiedy indziej z Satyricon, a jeszcze kiedy indziej ta muzyka cechuje się takim mrocznym drivem. I to są chyba najlepsze fragmenty całej EPki. Niemniej jednak, nie ma się co napalać na ten kilkanaście minut, bowiem moim zdaniem trudno znaleźć tutaj coś, co powaliłoby Was na kolana. Ba, jest możliwość, że nawet Was trochę wynudzi. No bo taki zamykający całość „I Found A Better Place (Under Constraint)” powoduje, że kleją mi się powieki. Niby black metal, ale jakiś taki wychuchany, syntetyczny… no niestety, tak odbieram „King Fear”. To całkiem inna muzyka, niż black metal jaki ja lubię. Pomimo kilku niezłych fragmentów te piętnaście minut muzyki wcale nie mijają jak z bicza strzelił. I to nudzą mnie – o dziwo – zarówno szybkie kanonady (w stylu wspomnianego już wielokrotnie Dark Funeral), jak i zwolnienia, o których też już napomknąłem. W zasadzie to jedynie w kilku momentach King Fear przypada mi do gustu, reszta jest dla mnie trochę nijaka – ot, typowy nowocześnie brzmiący black metal jakich wiele.

Nie polecę Wam tego krążka, bo po co zapychać sobie półkę przeciętnymi albumami. Za równowartość „King Fear” na pewno kupicie sobie jakąś ciekawszą pozycję. Dla mnie osobiście – nic szczególnego.

Ocena: 5,5/10

Tracklist:

1. The King (of All Fears)
2. The Sun of Days Gone By
3. Battle Is Over…War Has Begun
4. His Disciple: The Legions March
5. I Found a Better Place (Under Constraint)

 

Autor

12163 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *