Kinestence „Transmutation”

Oto i mamy do czynienia z kolejnym debiutantem z Krakowa. Płodne to miasto, nie dziwota, że i redaktor Oracle przyszedł w nim na świat. Czyli ja.

Ale tyle o mnie, zajmijmy się Kinstence, gdyż dziś to ich debiutancka EPka jest głównym punktem dnia. Panowie zamieścili na niej trzy numery, które najprościej można by określić jako industrialny metal. Ale, że jest to równie szerokie określenie, jak w przypadku każdego innego gatunku, to spieszę donieść, że słuchając tej płyty skojarzenia biegną mi w stronę innego zespołu – notabene również z Krakowa, czyli Thy Disease. Czyli mamy tutaj granie na pograniczu death metalu (oczywiście odpowiednio oszlifowanego i ułagodzonoego, niemniej jednak jeśli miałbym do czegoś go porównać to na przykład do nowszej odsłony Traumy i tego typu technicznych kapel) oraz sporej ilości elektroniki. Ja generalnie nie mam nic przeciwko elektronice, ale akurat nie w wydaniu takim, jakim próbuje mnie zainteresować Kinestence. Dla mnie ta muzyka jest trochę zbyt ułagodzona, brakuje mi pierdolnięcia. Ale wiem że są osobnicy, którym to nie przeszkadza, a wręcz sobie chwalą tego typu rozwiązania. I to dla nich jest ta płyta, ja ją mogę spokojnie kilka razy odsłuchać, bez większego bólu nawet. Ale ostatecznie wracał będę raczej rzadko, o ile w ogóle.

Ale sprawdźcie, póki co nie jest to jakoś wyjątkowo odkrywcze, czy oryginalne, jednakże jak chłopaki popracują to może i coś ciekawego z tego się rozwinie.

Ocena: 6/10

Tracklist:

  1. Black Cube Snake God
  2. Digital Hypnosis
  3. 3. Transmutation
Autor

10860 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *