Khors „Mysticism”

Wydawca: Paragon Records

Ja pierdziu, Nergal kręci z Dodą! Ok., ja nie o tym. Tak tylko sobie wspomniałem. Dziś jednak zajmiemy się zgoła innym tematem, ciekawszym i bardziej adekwatnym dla naszego szacownego łepzina.

Od pudelkowatych rewelacji odciągnęła mnie bowiem najnowszy krążek ukraińskiej formacji Khors, nadesłany do mnie onegdaj z Paragon Records. O Khors już słyszałem, lecz samej ich muzyki jeszcze nie. Dotychczas. „Mysticism”, czyli trzecia płyta zespołu, potwierdziła jednak życzliwe opinie o tej kapeli. Ekipa Khorusa gra atmosferyczny black metal, ulotka promocyjna informuje nas, iż materiałem powinni się zainteresować fani Moonsorrow, Kampfar czy Borknagar. I tu mogę się zgodzić, bo Khors kreuje dobrą atmosferę i widzę (a raczej słyszę) pewne punkty wspólne, łączące ich z tymi zespołami. Z założenia Khors gra black metal, ale jeśli ktoś słyszał wymienione wcześniej kapele, wie jakiego sortu czarnej muzy się spodziewać. W stonowaną w większości muzykę wpleciono z rozwagą klawisze, których rozmyte plamy nadają muzyce rzeczywiście jakby lekko mistycznego klimatu. Do tego dochodzą miejscami akustyczne gitary, przez co materiał jest dosyć zróżnicowany. Z takimi zróżnicowanymi utworami jak „Winterfall” czy wieńczący całość „Red Mirrors”, krążek Ukraińców jest iście wielowymiarowy. Dlatego też ów black metal powinien być brany jako wyjścia w wielowątkowej podróży, w jaką zabiera nas Khors. A uwierzcie mi, sporo jest do zwiedzania. Bogactwo środków muzycznych idzie w parze z obfitością linii wokalnych, od szeptu do wrzasku, dopełniają tego solowe popisy keyboardzisty i gitarzysty, cały czas coś się dzieje, mimo, że płyta z pozoru wydaje się ospała, jakby rozmarzona (choć to średnio mi pasuje do kapeli blackowej, hehe). Na pewno Was nie wynudzi.

Bardzo spodobała mi się najnowsza propozycja Khors, bo przecież nie samą mroźną rzeźnią black metal stoi. Co poniekąd udowodnił też imć Nergal, hehe. Nie no, koniec ze złośliwościami, zazdrość przeze mnie przemawia. „Mysticism” to świetny krążek, więc zapoznajcie się z nim. Warto.

Ocena: 4,75/6

Tracklist:

1. Through the Rays of Fading Moon
2. Raven’s Dance
3. Milk of Heavens
4. Winterfall
5. In the Cold Embrace of Mist
6. Pagan Scars
7. Mysticism
8. Red Mirrors
Autor

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *