Katavasia „Sacrilegious Testament”

Katavasia Sacrilegious TestamentWydawca: Floga Records

Raz na pięćdziesiąt promówek, które do mnie przychodzą trafia mi się taka, która została nagrana jakby specjalnie dla mnie. Jakby ktoś chciał zrobić mi przyjemność i nagrać muzykę, którą uwielbiam.

Tak jest w przypadku zespołu Katavasia. Jeszcze kilka miesięcy temu, gdy podniecałem się jakimś jednym numerem, który gdzieś tam sobie śmigał po sieci, niewiele osób podzielało mój entuzjazm. Dopiero przy okazji koncertów Rotting Christ i Varathron część słuchaczy przypomniała sobie, jaki ten grecki black metal jest zajebisty. Dlaczego? Bo w nagraniach „Sacrilegious Testament” wziął udział między innymi Stefan z Varathron. Mnie taka rekomendacja wystarczyłaby, ale byłoby to zniewagą dla wspaniałej muzyki na tym krążku. Katavasia to bowiem przykład właśnie wszystkiego co najlepsze do zaoferowania ma scena black metalowa z Hellady. Prym wiodą tu wspaniałe melodie i harmonie, brzmiące jakby żywcem wyjęte z lat dziewięćdziesiątych. Słychać tu wyraźne wpływy Varathron, Rotting Christ, Necromantia czy Thou Art Lord – śmietanki czyli. Płyta w zasadzie oparta jest na średnich tempach, podniosłych, do tego ze sporym użyciem klawiszy, co tylko kreuje odpowiednią atmosferę. Ale gdy trzeba – zespół przyspiesza, muzyka staje się agresywniejsza. Wokal, dobrze rozpoznawalny wokal Stefana pieści uszka, lekko nostalgiczne gitary rzeźbią nam naprawdę piękne momentami motywy, kiedy indziej – gęste, mięsiste riffy. Ten album naprawdę mógłby się ukazać w 1993 roku – pewnie dziś miałby status legendy, jak „His Majesty at the Swamp” albo „Crossing the Fiery Path”. Sam osobiście mam dylemat, czy bardziej podoba mi się ostatni krążek Necroabyssiousa i jego najważniejszej kapeli, czy może „Sacrilegious Testament”. Oba są słuchane przeze mnie z prawdziwymi wypiekami na policzkach, tak jak wiele lat temu gdy po raz pierwszy usłyszałem debiut zespołu z Ioanniny. A tu dochodzą mnie słuchy, że na horyzoncie pojawia się nowy zespół pana Karasavvasa i jest duża szansa, że on również skopie dupy.

Kończę już, bo jeszcze bym się tak mógł rozpływać nad tym albumem bardzo długo. Nie ma innej opcji, żebyście nie znali „Sacrilegious Testament”. Jak dla mnie Katavasia jest debiutem roku 2015.

Ocena: 10/10

Tracklist:

Side A
1. Cosmic Nightmare  
2. Symphony des gravens  
3. Adoration of Darkness  
4. Eosforou katavasis  
5. Visions of the Misty Night  
Side B
6. Order of Dogblood  
7. Mater tenebrarum  
8. Virgin Blood  
9. The Chariot of Emperor

 

Autor

10093 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *