Kampfar „Djevelmakt”

Kampfar DjevelmaktWydawca: Indie Recordings

Z norwegami z Kampfar to jakoś nigdy mi po drodze nie było. Pamiętam ich z koncertu w Katowicach, kiedy to po raz ostatni pan Piona chciał nas uszczęśliwić gigami z kosmosu hehe. Pamiętam, że sztukę odegrali fajną i w zasadzie nic, poza tym. Przymierzałem się też do ich dyskografii, ale w końcu dałem sobie spokój.

I przyszedł pewien wieczór, kiedy chwyciła mnie tak zwana „niemoc odsłuchowa”: godziny wieczorne, relaks po pracy, piwko już otwarte i nie wiem, czego mam słuchać… I jakoś przypomniał mi się ten zespół. Pamiętałem o tym, że nowa płyta się pojawiła wiec cyk-myk ściągam promo (niestety teleportacji CD jeszcze nie wynaleziono) i zabieram się do odsłuchu. I muszę przyznać, że „Djevelmakt” przypadła mi do gustu już przy pierwszym podejściu. Fajne, chwytliwe, proste numery stylistycznie odległe od Immortal, ale mające tę samą nieco kiczowatą nutkę przebojowości. To chyba za sprawą sporej ilości wesołych melodyjek rodem z pagan- folkowych ekip biegających w majtach ze skóry jenota hehe. Ale, mimo że brzmi to miejscami bardzo kiczowato to mi się jakimś dziwnym trafem spodobało. Ot fajna płyta na relaks. Mało wymagająca, nie zmusza do skupienia i koncentracji. Doskonały zabijacz czasu. I to w zasadzie tyle, co można napisać o najnowszym wydawnictwie Kampfar.

Nie jest to geniusz- granie, ale posłuchać można. Ja mimo wszystko przewiduje powrót do tej płyty. Może nawet regularne powroty.

Ocena: 7,5/10

Tracklist:

1. Mylder
2. Kujon
3. Blod, Eder og Galle
4. Swarm Norvegicus
5. Fortapelse
6. De Dødes Fane
7. Svarte Sjelers Salme
8. Our Hounds, Our Legion
Autor

701 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *