Kalt Vindur „Delusions”

 

Wydawca: Mara Productions

Na hasło „Dukla” każden jeden prawdziwy metalowiec od razu odkrzyknie „Lux Occulta, kurwa!”. I to się pewnie niewiele zmieni. Jednak ostatnio z tego urokliwego miasteczka wypłynął na powierzchnie jeszcze jeden band – Kalt Vindur.

„Delusions” to ich debiutancka płyta, która ukazała się w zeszłym roku, a do mnie dotarła z lekkim opóźnieniem. Ale powiem szczerze, że cieszę się, iż wreszcie zawitała pod moje strzechy, bowiem podoba mi się to granie. Kapela miesza tutaj melodyjny black metal z dark metalem, gdzieniegdzie zabrzmi to troszkę po folkowemu… Z czym się mi to kojarzy? Nie wiem na ile powiedzenie, że z Lux Occulta jest faktycznym stanem rzeczy, a na ile jest to wymuszone przez oczywiste skojarzenie z uwagi na miejsce zamieszkania muzyków. Ale dam sobie ucho uciąć, że w takim numerze jak „Mantra” słychać wpływy kapeli jednego z dwóch dziennikarzy muzycznych w tym kraju. „Delusions” brzmi bardzo dobrze, same numery są dość złożone, ciekawie napisane, a słuchacz znajdzie w nich zarówno odrobinę agresji, jak i progresji. Wspomniałem niby o Lux Occulta (ech, te klawisze!), ale tak naprawdę wiele źródeł zasila twórczość Kalt Vindur – późne Enslaved, wczesne Opeth, odrobina Katatonii. Naprawdę jest w czym wybierać, a co najważniejsze – wszystko jest bardzo przemyślane. Krążek jest dopracowany, raczej niewiele miejsca pozostawiono tutaj przypadkowi. Nawiązanie do końca lat dziewięćdziesiątych i początku lat dwutysięcznych w muzyce są tutaj bardzo ewidentne i wydaje mi się, że gdyby właśnie ta płyta ukazała się w takim 1998 roku to zachwytów w „Metal Hammerze” byłoby bez liku – moim zdaniem zasłużenie.

Bardzo dobry debiut, który przeszedł trochę bez większego echa. Szkoda, bo Kalt Vindur pokazuje, że potencjał w nich drzemie. Polecam się zapoznać.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. The Art of Suffering
2. Mantra
3. Fiery Storm (W dolinie śmierci)
4. Nim słońce wyśni…
5. Nangar K’hell
6. And the Light Is Gone
Autor

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *