Kabalah „Eternal Darkness”

Wydawca: Black Death Production

Czy zespół, który niekoniecznie chce grać plastikowy post cośtam/cośtam metal ma szansę przebić się do świadomości dzisiejszych grzecznych metalowców w koszulkach z pacyfkami? Nie wydaje mnie się. Czemu mnie wzięło na filozofię? Tak to mnie nastroił debiutancki długograj Kabalah.

Jest taka stara prawda, że debiut tworzony jest spontanicznie i często stanowi tygiel fascynacji poszczególnych muzykantów, czasami się pokrywających, ale nierzadko tak różnych, że wychodzi z tego kolorowy rzyg. Może i ładnie wygląda, ale śmierdzi i zjeść tego nie zjesz, chyba żeś gołąb. W przypadku Kabalah jest jakby jedna ogólna wizja metalu, czyli black, ale już co do szczegółów zdania chyba były podzielone, a przynajmniej tak to brzmi. Albo inaczej, po prostu panowie chcieli chyba pochwalić się, że mają pomysły i jest ich dużo. Jednym słowem nie do końca chcą zdecydować czy ma być szybko, czy jednak tempa średnie, a nawet wolne. Dawać jakieś klawiszowe dodatki, czy też można jednak czynić Diabła przy użyciu klasycznego zestawu instrumentów. Pierwsze dwa utwory są do wypieprzenia w ogóle. Słabe, bez pomysłu, do tego wokal kaleczy niemiłosiernie, wyskakując poza rytm. I gdyby cała płyta taka była, to po jednokrotnym przesłuchaniu bym ją wyrzucił. Ale od trzeciego wałka (no może czwartego) następuje magiczna przemiana i zaczęło mi się podobać. Nie ma jakiegoś wielkiego szału, ale porządnie odegrany black metal. Panowie trzymajcie się raczej szybkich temp, bo jak wchodzicie w wolne to Wam się to nieco sypie. Czego dowodem jest drugi utwór. Na koniec Kabalah wziął na tapetę „Returns to the Eve” wiadomo kogo oraz cover swoich ziomków z Old Wainds. W pierwszym przypadku ciekawa wizja muzyczna, ale wokal w takim wydaniu mi nie podchodzi. Drugi z wałków udowadnia to co napisałem wcześniej, czyli lepiej trzymać się szybszego grania.

Bez wątpienia jest to płyta dla maniaków zainteresowanych black metalem tworzonym na wschód od Buga. Kopii nie ma dużo, więc Ci którym zależy pędem biegiem na stronę Black Death P. I tak w sumie jak patrzę na tę recenzję to mogłoby się zdawać, że płyta jest słaba. Nic bardziej mylnego. Jest średnia, ale z tendencją zwyżkową, a to dobrze rokuje na przyszłość.

Ocena: 6,5/10

Tracklist: Wyjątkowo bez utworów, bo cyrylica wykrzacza nam stronę. Zainteresowani znajdą ją na MA.

Autor

3608 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *