Wydawca: Godz Ov War

Wielcy Zmęczeni. Chociaż według zespołu nawiązanie do Lovecraftowskich Wielkich Przedwiecznych było początkowo nieświadome (może słuszniej byłoby napisać: podświadome?), nikt kto sięgnie po debiutancką Ep-kę krakowskiego składu zachęcony tym skojarzeniem nie powinien poczuć się zawiedziony. Tej linii programowej nie zaburza również oprawa graficzna. Powstała w kooperacji uznanych w metalowym półświatku artystów, czyli duetu Robert A. Von Ritter/ Maciej Kamuda. Z okładką która jak nic mogłaby posłużyć za ilustrację do któregoś z opowiadań Samotnika z Providence.

Swoją twórczość panowie z Loathfinder opatrzyli zgrabną łatką Blackened Doom metalu – przekładając to na język porównań, możnaby napisać, że bliżej im do grobowych propozycji pokroju Hooded Menace czy Coffins, niż lżejszych brzmień Evangelist albo Cathedral. Warto wspomnieć, iż za wyborne brzmienie odpowiada Haldor Grunberg ze swoją uznaną marką Satanic Audio. Największą siłą tego mini albumu są riffy. Ciężkie, wspinające się po neuronach i wwiercające się w czaszkę niczym macki samego Cthulhu. Zmuszają słuchacza do ponownego odtwarzania krążka pod groźbą samoistnego odtwarzania się w jego głowie. Melodyjne, walcowate motywy okraszone jakby pochodzącym z głębokiej przepaści, chropowatym wokalem.  Zrobią odpowiednio źle każdemu miłośnikowi takich dźwięków. Każdy z czterech zaledwie utworów zapada w pamięć i nie ma tu nic, co można by uznać za odrzut, czy zapychacz. „The Great Tired Ones” maluje spójny, acz raczej ponury muzyczny krajobraz dla tych, którzy odważą się rzucić uchem w pełną beznadziei, bezczasową Otchłań.Od otwarcia dźwiękami bzyczenia krążących (zapewne nad ohydną, cuchnącą padliną) much, aż do zamykającego album wyciszenia.

Reasumując – żaden maniak oscylujących w powolnych tempach muzycznych maszyn zagłady nie powinien poczuć się zawiedziony po kontakcie z tym niespełna półgodzinnym materiałem. Przywodzącym na myśl obrazy bezczasowego Terroru, nie tyle dążącego do zniszczenia, co zupełnie nie przejmującego się rodzajem ludzkim i jego marnością. Godz ov War po raz kolejny serwuje wyborne, choć nieco nadgniłe danie.

Ocena: 8/10

 

Tracklist:

  1. Genetic Gloom
  2. Feast on my Entrails
  3. Scents of Regression
  4. The Great Tired Ones