Kontakt z zespołem: Jarun

Macie czasem takie uczucie podniecenia płytą, która właśnie przyszła pocztą? Odkładacie kontakt z nią, bo czujecie podświadomie, że to coś „wielkiego”. Materiał który wymaga pewnego pietyzmu, a nawet potraktowania go w kategoriach świętości potrzebującej specjalnej otoczki do zapoznania się z nim. Ja tak bardzo dawno nie miałem.

 

Aż do „Wziemiostąpienia”. Zastanawiałem się jak zacząć tę recenzję. Znaleźć charakterystykę, coś co może opisać muzykę prezentowaną przez Jarun. Wahałem się między trzema określeniami: „wielowątkowa”, „dynamiczna” i „emocjonalna”. Jednak tak naprawdę ten krążek z mojej perspektywy opisuje stwierdzenie: jeśli można  mówić u mnie o jakiejś wrażliwości muzycznej,  to „Wziemiozstątpienie” wyraża ją doskonale. Dynamika, która charakterystyczna jest chociażby dla utworu tytułowego, czy „Niech moje słowa będą ogniem”, przeplata się tutaj z melancholią zaproponowaną nam przez gitary akustyczne, oraz z elementami muzyki „progresywnej”, która najbardziej odznacza się w „Zamieci” – utworze – nawiasem mówiąc –  o ogromnym ładunku emocjonalnym. Chyba doskonale widać wielowątkową  koncepcję muzyczną tej płyty. Ciekawym aspektem są liryki. To one przede wszystkim są tutaj odniesieniem do folkloru. Wraz z nazwą i okładką są elementem, który postawił przy nazwie Jarun, gatunek folk metal. Nawiasem, zastanawia mnie czy określenie pagan też już się pojawiło. Wróćmy jednak do liryk. Nawiązanie do folkloru jest jednak subtelne  i nie zawsze bezpośrednie. Podobnie jak muzyka ludowa przedstawia pewne proste prawdy, tak jest w lirykach i tutaj. Proste – nie znaczy jednak prostackie. Ale to właśnie ta subtelność może stać się źródłem pewnego sukcesu (o ile można mówić o takowym w przypadku muzyki jednak black metalowej). Sporo zespołów określanych jako folk metal/pagan/heathen metal jest traktowana ze sporym przymrużeniem oka ( żeby nie napisać iż jest wyszydzana), poprzez nieudolne epatowanie czymś co z muzyką ludową/wiedzą ludu nie ma kompletnie nic wspólnego, a jest tylko wyrazem braku umiejętności muzyków. Jarun udowadnia, że można robić to z głową i w sposób na tyle wysublimowany, aby nie kaleczyć uszek prawdziwych metalowców. A już zupełnie na koniec – tytułowy utwór to dla mnie moc.

 

Pewnie jakbym się uparł, to mógłbym się do czegoś przypierdolić, skojarzyć pewne kawałki z płytami, zespołami, które gdzieś już kiedyś… Tylko, że w tym wypadku wydaje mi się to być nie na miejscu, bo bardziej tu serce widać, niż zimną kalkulację. To chyba pierwsza 10 którą daję w tym roku.

 Ocena: 10/10

Tracklist:

01. Wziemiozstąpienie
02. Deszcz
03. Prawdy ulotne
04. Przebudzenie
05. Niech moje słowa będą ogniem
06. Powrót
07. Zamieć
08. I znowu zima…