Wydawca: Arachnophobia Records

3 materiał Jaruna – trzecia moja recenzja. Po tym jednak co napisałem, być może już ostatnia. Nic jednak nie poradzę, że ja szczery chłopak jestem.

Jarun zrobił sobie zdjęcie przy stodole (wiejskiej a nie przy klubie w stolicy). I tak mi się nasunęło, że ta fota nie oddaje ducha zespołu w tym momencie i tego co zaprezentował na „Sporyszu”. Nie ma tutaj charakterystycznych (oczywiście upraszczam na potrzeby recenzji, więc żeby mi się tutaj zaraz jakiś fan M. Odnalezionej nie przypierdolił) dla muzyki – a nieco szerzej dla kultury ludowej – wciąż obecnych w naszej kulturze elementów. Może odrobina sfery magicznej, acz bardzo skutecznie nakryta przez natłok progresywnego kombinowania. Przy okazji wcześniejszej płyty pisałem, że w muzyce Jaruna jest teraz – znaczy wtedy – wszystkiego za dużo. Czegoś mi na tamtej płycie brakowało. Przy okazji nowego materiału… wciąż jest wszystkiego za dużo. I teraz wiem czego mi brakuje. „Sporysz” sprawia wrażenie, jakbyśmy mieli do czynienia dźwiękami rozsypanymi w układankę w której ciężko znaleźć element na którym się „zaczepimy”, by całość złożyć.  A na to jeszcze wchodzi wokal. Nieprzemyślany, a do tego z brakami. Najlepiej słychać to w „Sny jak ziemia, sny jak rzeka” i utworze tytułowym. W tym pierwszym wokal nie klei się z muzyką. W której nawiasem mówiąc jest za dużo elementów. I to przekłada się na odbiór. Tworzy obraz chaosu nad którym zapanować nie mogą nawet chyba sami muzycy. A przynajmniej tak to sprawia wrażenie. Z kolei we wspomnianym utworze tytułowym pomysł z tak „mieszanym” wokalem – w moim odczuciu – jest pozbawiony sensu.

Nie jest to materiał zły w sensie umiejętności muzyków (wokalistę pominę, bo odnoszę wrażenie, że nieco go przygniotło, zresztą w chujowej Strzydze też kiepsko to wygląda) Z mojego punktu widzenia gdzieś ginie pośród nadmiaru wszystkiego zamysł, który kierował nimi przy tworzeniu tegoż. Ma ciekawe momenty. Uważam jednak, że jest najsłabszy z dotychczasowych materiałów Jaruna. No i ta trąbka na koniec ostatniego utworu. Nie.

Ocena: 5,5/10

Tracklist:

01. Sporysz
02. Powidoki
03. Jesień wieczności
04. Wichry
05. Sny jak ziemia, sny jak rzeka
06. Malowany ogień