Isrike „Hailaz Balwa”

Wydawca: Darker Than Black

To mój pierwszy kontakt z Isrike. Ten szwedzko-niemiecki duet wypuścił do tej pory dwie EP-ki. Niedługo pojawi się pełnowymiarowy debiut. A mnie przyszło się z nim zmierzyć.

Jak wspomniałem to pierwszy kontakt z Isrike, ale być może nie ostatni. To znaczy dopuszczam możliwość, że kiedyś w przyszłości zespół zawita z kolejnym materiałem w moim odtwarzaczu. Jak więc można się domyślić nie jest źle. A dokładniej – na tyle chujowo bym omijał łukiem. Nie jest to jednak randka udana. Ot, średnio ciekawa, a pod koniec częściej zaglądałem do butelki, niż patrzyłem się w oczy Isrike. Intro zwiastuje melodyjny, różowy black metal z połowy lat dziewięćdziesiątych. W pewnym stopniu dobrze zapowiada to z czym będziecie mieli do czynienia. To znaczy tak, faktycznie to jest melodyjny black metal okraszony sporą ilością klawisza. Na szczęście ten ostatni tylko chwilami niebezpieczne zbliża się do pseudo symfonicznego patosu z dużą ilością misiów Haribo ( np.utwór numer 11). Bywa za to „ambientową” plamą nie wychodzącą przed szereg. Nierzadko też spełnia rolę „dziwnych” dźwięków, które całkiem dobrze budują klimat materiał. Ba, nawet jeśli ociera się czasem o wieś, tak jak chociażby w utworze numer 9, to jednak robi to z klasą. Niesmaku brak. Zostawmy klawisze na boku skupmy się na reszcie. Generalnie szału nie ma. Podstawą jest black metal utrzymany raczej w średnich, czasem szybszych tempach. Nieco wieje schematem, ale niespecjalnie chyba to Isrike przeszkadza. Zdarzają się śmierć metalowe wstawki. Czasem wywołujące lekkie zdziwienie przechodzący w niesmak. Tak jest na przykład w „Lokabrenna”, gdzie pojawi się melodyjka, którą spokojnie mógłby zaanektować A. Laiho z koleżankami. Na szczęście niewiele takich strzałów. Największy problem jaki jest z tym materiałem to fakt, że jest on za długi. Do tego niekoniecznie spójny. Jak wspomniałem ogólnie średnio ciekawy, a pod koniec nużący.

Isrike – pierwszy materiał zrecenzowany przeze mnie w bieżącym roku, raczej nie podbije top 10 pod koniec 2017. A na pewno nie w moim rankingu.

Ocena: 5,5/10

Tracklist:

01. Intro
02. Possessor
03. Loki
04. Muspells Eld
05. Jarnvidr
06. Skadwaz
07. Lokabrenna
08. Thursian Race
09. Niflheimr
10. Cremation of Creation
11. Götterdämmerung
12. Rán
13. Journey through the Worlds
14. Outro

Autor

3794 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *