Wydawca: Hell’s Headbangers Records

To od razu gwoli jasności – ten krążek ukazał się dokładnie rok temu nakładem Suicide Records, ale przeszedł totalnie bez echa. Szczęśliwie sprawy w swoje ręce wzięło Hell’s Headbangers Records i wydało to to i zapewniło adekwatną promocję.

Invocation Spells już na naszych łamach było raz recenzowane i od tego czasu tak naprawdę muzyka tych chilijskich black/thrash metalowców się bardzo nie zmieniła. Wydaje mi się, że brzmienie jest jeszcze brudniejsze, szczególnie jeśli chodzi o brzmienie wokali – niemal czujemy kurwa ból gardła po tym zapiaszczonym chrzęszczeniu wokalisty (niestety, nie wiem kto odpowiada za tę działkę, bo obydwaj muzycy podpisani są jako „all instruments”). Invocation Spells na „The Flame of Hell” miksuje w bardzo porządny sposób black metal spod znaku wczesnych płyt Darkthrone z thrash metalem a’la Destruction czy speed metalem pod Iron Angel. Wychodzi to im naprawdę nieźle, choć kapel takich jest powiedzmy obrazowo – w chuj. Z drugiej strony słuchając tego albumu faktycznie czujemy jak tytułowe ognie piekielne przygrzewają nasze dupy (chyba, że to hemoroidy, a w przypadku siedzącego trybu pracy to niewykluczone, zwłaszcza że problem ten dotyka podobno jedną na trzy osoby… eee… za dużo reklam na Trójce, wracam do tematu… Trzeci album Invocation Spells cechuje ponadto typowa dla sceny z Ameryki Południowej dzikość i agresja, zwierzęca niemal. I to powinniście zapamiętać.

Ten krążek nie wybija się nadzwyczaj poza wiele innych z tego nurtu, jednakże słucha się go z dziką przyjemnością. Polecam sprawdzić.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Darkness Prevails  
2. The Flame of Hate  
3. Nocturnal Silence  
4. Messiah  
5. Ride the Fire  
6. Evil Mountains  
7. The Invocation  
8. Renegades of the Light