Wydawca: World Terror Committee Productions

Z tymi Czechami to mam spory zgryz już od jakiegoś czasu. To, jaką drogę przeszło Inferno od swojego założenia, do obecnego momentu można oceniać na róże sposoby. Dla jednych będzie to naturalna ewolucja dla innych skok na kasę i cyrk w kapturach. A jaka jest moja opinia?

Dalej niejasna… Do „Gnosis Kardias (Of Transcension and Involution)” podchodziłem bardzo ostrożnie. Poprzednie dzieło mi zdecydowanie nie podeszło. „Omniabsence Filled by His Greatness” było przykładem na to, że ktoś bardzo chce grać „religijny black metal”, ale nie wie jak. Wyszedł z tego nudny gniot, który na pewno nie zdobył wielu fanów. „Gnosis Kardias (Of Transcension and Involution)”, jest kolejnym krokiem na drodze ku religijnemu oświeceniu. Kaptury członków zespołu stały się bardziej czarne, kadzidła bardziej śmierdzące, a trans w końcu zaczął oddziaływać na zwoje mózgowe. Dlatego ujmę to od razu najprościej jak się da: jest lepiej. Muzyka jest dużo bardziej spójna koncepcyjnie, nie nudzi. Odkrywanie tej płyty daje dużo satysfakcji. Dla mnie liczy się tu przede wszystkim klimat. Tajemniczy, uduchowiony, niematerialny, mistyczny. Nie ma tu jednak wiele black metalu. W zasadzie to powinienem od takiego oświadczenia zacząć, żeby oszczędzić czasu sceptykom. Mam wrażenie, że goście chcą jak najdalej odejść od kanonu stylu. Dużo tu dziwnych melodyjek zagranych ni chuja nie po „black metalowemu”. Aż się boje myśleć, do czego to doprowadzi w przyszłości. Na następnej płycie będą occult rockowe ballady? Nie zdziwiłoby mnie to jakoś szczególnie. Nie zmienia to faktu, że płyta mnie zaintrygowała. Podoba mi się dużo bardziej niż poprzednia. Jednocześnie brakuje mi klimatów z dawniejszych czasów. Takie „Duch slovanské síly” czy „V návratu pohanství…” miały swój urok. Te albumy były naprawdę szczere i mimo trącącego wiochą klimatu wracam do nich często.

A w przypadku „Gnosis Kardias (Of Transcension and Involution)” do końca nie wiem, czy jest to naturalna droga ewolucji i potrzeba twórcza, czy sława, pieniądze i wielkie festiwale…

Ocena: 7,5/10

Tracklist:

1. The Innermost Disillusion
2. Abysmal Cacophony
3. Upheaval of Silence
4. Ω ≻ 1 (Oscillation in Timelessness)
5. Gate-eye of Fractal Spiral
6. Orison for the Baneful Serpent