Inferno „Black Devotion”

Wydawca: Agonia Records

Jakieś kilka dni temu na pierwszej stronie dziennika „Fuckt” znalazło się zdjęcie chłopca w ramonesce, zamierzającego się siekierą na cmentarny krzyż. Całość była opatrzona komentarzem: „Sataniści! Bóg Was ukaże!”.

Zastanawiam się jaką karę owa miłosierna bozia musiałaby zesłać na Czechów z Inferno. Bo oni nie bawią się w latanie po nekropoliach z bosakami (chyba, że o czymś nie wiem), ale zamiast tego tworzą albumy, które cytując notkę z promówki, „nie są tylko muzyką, ale i czarnomagicznym rytuałem ciemności”. Czy jakoś tak. Ja po odpaleniu „Black Devotion” obcowania z Diabłem nie zaliczyłem, ale mogę powiedzieć, iż ten krążek jak najbardziej zasługuje na boskie potępienie. Jedenaście utworów zawartych na piąty studyjnym albumie Inferno jest jak iskra wykrzesana pod ścianą drewnianego kościoła – w mgnieniu oka powodują, że wszelkie przejawy świętości pochłaniają płomienie. Na „Black Devotion” agresja i nienawiść dopełniane są przez pewną dozę melodii, dzięki czemu riffy wchodzą gładziutko, niczym lodowy sztylet w serce nieprawdziwych… powiało black metalem z lat dziewięćdziesiątych, co? Hehe, bardzo dobrze, bowiem Inferno właśnie z tego okresu się wywodzi i to doskonale słychać. Mamy tu w większości szybkie, mordercze tempa, ale i czasem zwolnienia się trafią, a w takim „Loyality of honour” bodajże to nawet śladowe ilości klawiszy mamy, a i wpadający w ucho motyw się zaplątał. Ale oczywiście cały czas mamy do czynienia z bezkompromisowym black metalem, odegranym na światowym poziomie. Miałem pisać o umiejętnościach instrumentalnych Inferno, ale po chwili zastanowienia doszedłem do wniosku, iż byłby to wręcz nietakt, biorąc pod uwagę ich staż i pozycję na scenie. Wystarczy, że sami posłuchacie „Black Devotion”, mnie osobiście zabija gra pałkera Sarapisa, którego partie w takim „Altar of perversity” są przezajebiste. Dobra, koniec chwalenia.

Zakończenie zaś będzie trywialne – Inferno po raz kolejny dowiedli, że należą do ścisłej czołówki sceny black metalowej. A kto mi nie wierzy, niech sprawdzi „Black Devotion”.

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Prolog
2. Superior Will
3. Whisper of hope in bloody tears
4. Holy poison
5. Eaten by rats forever
6. Loyality of honour
7. Altar of perversity
8. Message to ages
9. Sign of hell
10. Way to illumination lies in darkness
11. Epilog


Autor

11171 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *