Infernal War AxiomWydawca: Agonia Records

To teraz ręka w górę kto nie czekał i nie był ciekawy nowego krążka Infernal War? Tak jak myślałem. Ja również czekałem z niecierpliwością i trwogą w sercu, co też panowie zaprezentują, zwłaszcza, że od splitu z Kriegsmaschine minęło sporo czasu – to po pierwsze, a po drugie – materiał na „Transfigurations” nie przypadł mi bardzo do gustu.

Axiom” to już jest powrót na drogę, z której za przeproszeniem zboczyli zaraz po EPce. Numery z najnowszego krążka charakteryzują się ponownie prostotą, totalną agresją i nienawiścią wylewającą się przez wszelkie możliwe otwory. Przyznam, że przed napisaniem tej recenzji nie przeczytałem żadnej innej recki (poza jedną, ale była tak kuriozalna, że rozpatrywałem ją w kategoriach poważnego niedojebania mózgowego recenznta). Trudno mi więc odnieść się do opinii innych osób na temat „Axiom”. Moja opinia jest zaś taka: to dobry krążek, może nawet bardzo dobry, ale czuję cały czas pewien niedosyt. Infernal War nie przeprowadziło po prostu egzekucji do końca, wciąż bowiem żyję i mam się dobrze. Owszem, jestem mocno poturbowany, naruszono moją godność człowieka, ale wciąż jednak żyję. Przy takim „Terrorfront” zniszczenie na mojej osobie dokonało się natomiast bardzo szybko i bardzo boleśnie – na „Axiom” użyto w zasadzie tych samych środków przekazu, a jednak nie tak do końca. Ale są tu oczywiście numery, które gwałcą mnie brutalnie i bezlitośnie, jak „Paradygmat” czy „Nihil Prayer” chociażby – powiem więcej, numerów bardzo dobrych jest tu zdecydowana większość, a ja może po prostu miałem zbyt wywindowane oczekiwania względem tego albumu i z tego powodu szukam dziury w całym? Jest to możliwe, wszak Infernal War to jeden z flagowych okrętów black metalowej sceny, wymagam więc od nich więcej niż od jakiejś tam trzecioligowej grupy chłopaczków. I w zasadzie dostaję wszystko, czego oczekiwałem po „Axiom” – blackowego huraganu, a którym pomimo całej samodzielności kompzycyjnej wciąż czuć ducha Angelcorpse i Marduk, dwóch najsilniejszych moim zdaniem inspiracji Infernal War (oczywiście zdaję sobie sprawę, że zespół może się ze mną w tej kwestii nie zgodzić). Ale równocześnie brakuje mi tu jakiegoś niezmiernie ważnego pierwiastka, który spowoduje, że na końcu tej recenzji zobaczycie maksymalną notę.

Nijak nie mogę napisać, że „Axiom” to najlepsze co Infernal War wypluło – tak bowiem nie jest. Na pewno jesto to jednak bardzo silny krążek, pewnie jeden z lepszych jakie słyszałem w tym roku. Ale wciąż zastanawiam się, czego mu brakuje.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Coronation  
2. Militant Hate Church  
3. Into Dead Soil  
4. Paradygmat  
5. Nihil Prayer  
6. The Parallel Darkness  
7. Transfigure  
8. Eater of Hope  
9. Camp 22  
10. No Forgiveness  
11. Axiom