Wydawca: Godz Ov War Productions

Myślę sobie – mam pół godzinki, to poszkaluję jakiś zespół po karawaniarsku. Cap, łapię pierwszą płytę w kolejce – niemieckie Inexorable. Nie znam, to poznam, w necie sprawdzę. A tam dwa takie hordy i oba aktywne i oba z Niemiec.

Co oni, już na reparacje wojenne odkładają, że oszczędzają na internecie i nie sprawdzą nawet, czy ktoś inny nie wpadł na taką samą nazwę? Chuj jednak z tym, bo muzycznie „Sea of Consciousness” broni się w mojej opinii. Dwóch zakapturzonych zbójów babra się bowiem w death metalu z gatunku dusząco – topiących. Ostatnio recenzowałem Mitochondrion i rzec mogę, że czuć pewne podobieństwa do nich, czy do Grave Miasma, czy z innej mańki do Aevangelist (bardziej pod kątem atmosfery i dehumanizacji niż stricte muzycznie), ale są też czasem chore i pokręcone riffy kojarzące się ze starym, dobrym Autopsy. Chwilowo brzmi to jakby panowie chcieli ujarzmić w jakiś dziwny sposób chaos. A chaos im się wyrywa jak może, raz wpadnie w ogień piekielny, inny raz da nura w bulgoczącą smołę. Tak, chwilami nawałnica dźwięków ociera się o takie właśnie próby ujarzmienia chaosu… A na koniec dostajemy covery – Mayhem, Immolation i Mysticum. Wszystkie odegrane naprawdę porządnie, ale chyba najciekawiej wypadają covery Norwegów (obu), zawsze lubiłem jeśli ktoś przerabia jakiś numer z innej półki gatunkowej.

Niezłe to granie. Ten chaos da się okiełznać, no chyba, że lubicie death metal prosty i nudny jak „The Beast” jednego zespołu z Olsztyna – wtedy raczej odpuśćcie.

Ocena: 7,5/10

Tracklist:

1. I  
2. II  
3. III  
4. IV     
5. De Mysteriis Dom Sathanas (Mayhem cover)  
6. I Feel Nothing (Immolation cover)  
7. Black Magic Mushrooms (Mysticum cover)