Wydawca: Putrid Cult

Nie wiem, od którego albumu Wy zaczęliście swoją przygodę z Cannibal Corpse, ale ja prawilnie – od debiutu. A dlaczego o tym piszę?

Bo nowy twór na polskiej scenie, jakim jest Incinerator cholernie przypomina mi właśnie swoją muzyką pierwsze dwie płyty tego doskonałego hordu, a już „Eaten Back To Life” przede wszystkim. No cóż, nazwa zespołu jest cholernie nieoryginalna, bo tych Incineratorów to jak psich bobków na trawniku po odwilży. I muzycznie ten nasz warszawski Incinerator też mało oryginalny. Ale wiecie co? Gdy obcuję z tą ich najnowszą EPką mam to naprawdę w dupie, bo chłopaki tak zajebiste grzmocą, że momentalnie przed oczami staje mi mój kaset TDK z przegraną jedynką rzeczonej już dziś kapeli. Materiał z „Rotten Flesh Macabre” brzmi surowo, chamsko, wokalista charczy jak młodziutki Barnes, perkusja stuka niczym karton, a gitara rzęży jak gruźlik w ostatniej fazie choroby. I tak – to wszystko naprawdę mi się podoba, wałkuję ten materiał odkąd tylko płyta dotknęła po raz pierwszy odtwarzacza, a laser posmyrał ją po srebrnych rowkach. Mi ten krążek robi tak samo, w innych miejscach.

No, z tego miejsca naprawdę zamierzam polecić to trio szerszemu gronu odbiorców – ten death metal gruchocze kości w pięknym stylu. Dziś już się tak rzadko gra, a szkoda… chlip…

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Sacramental Mutilation
2. Impurity
3. Devastated Graves
4. Carnage
5. Invocation of Death