Chaos Vault

Inarborat “Inarborat”

Inarborat Inarborat 150x150 Inarborat InarboratWydawca: Ván Records

Okej, kto z Was miał wcześniej styczność z niemieckim Inarborat? Spoko, ja też nie. No, ale jak mi się dostała płytka to trzeba recenzję zrobić, a nie marudzić. A więc do dzieła, zabieram się za nią bowiem jak szczerbaty za sucharki.

Inarborat to niemiecka black metalowa horda, która właśnie zadebiutowała swym pierwszym pełnym wydawnictwem w barwach Van Records. Płytka odkrywczo ochrzczona nie jest, bo Helmucie zatytułowali ją po prostu „Inarborat”. No ale przecież Iron Maide, Metallica czy Deicide również w podobnie prosty sposób nazwali swoje krążki, a zawarte nań dźwięki do złych nie należą. A u Inarborat („Haj, Maj nejm is Borat and ajm from Kazakstan…” – Wam też nazwa kapeli kojarzy się z tym świrem, hehe?) jak się rzecz ma? Kurcze, przesłuchałem ten krążek już kilka razy i uczucia mam mieszane. Właściwie to nie za bardzo wiem, dlaczego? Na „Inarborat” wszystko jest na swoim miejscu – perkusja równo stuka, gitary przepisowo działają, wokalista mieści się w standardzie… no, brzmienie jest płaskie jak Paris Hilton i przez to zlewa się wszystko w jedną mono-kolorową masę (He, no ale z drugiej strony, w końcu jest to black metal, więc czego chcesz, gamoniu – palety barw niczym na paradzie równości?!) . Może to przez to, iż black metal, w jakim porusza się trio z Monachium, to raczej wolne i średnie tempa i ogólny klimat a’la wczesna Katatonia, Forgotten Tomb czy im podobne. Sporadycznie trafiają się nam jakieś przyspieszenia, jak w „Chore In Der Leere”, jednak nie wnoszą one jak dla mnie żadnych dodatkowych plusów, które mogłyby pójść na konto Inarborat. Jasne, chwilami trafiają się chwytliwe riffy, czy jakieś lepsze momenty, sęk jednak w tym, że jest ich mniej więcej tyle, ile tych fragmentów średniego sortu. Jedynym usprawiedliwieniem jest to, iż kapela jest młoda, a to jest jej debiut. A że ja jestem natural born optymist, to mam więc nadzieje, iż chłopaki jeszcze rozwiną skrzydła.

Inarborat pierwszy krok już zrobił – wydał debiutancki krążek. Jednak ja, jak na razie, odkładam go do pudła z napisem „Przeciętne” i czekam, co też tam przyniesie czas. Zarówno dla mnie, jak i dla Inarborat.

Ocena: 6/10

Tracklist:

1. Intro
2. Aus Staub und Trümmern
3. Moorlichter
4. The Brook Lies Silent
5. Chöre in der Leere
6. Schwingenbruch
7. That Dwells Within (The Mountain)
8. Wisdom Sans Words

You might also like

Inarborat: “Myślę, że polska prasa jest trochę oschła wobec Niemców…”
Ech, robienie wywiadów z niektórymi kapelami to ciężki kawałek chleba. Wystarczy, że nie będziesz...
Trzeci krążek Supreme Pain
Holenderscy death metalowcy z Supreme Pain zakończyli prace nad swoim nadchodzącym albumem. Trzeci...
Nowiny od Die Hard
Black thrashersi z Die Hard nie próżnują, tylko tyrają na chwałę Diabła i piszą utwory na nadchodzący...
Dead “Hardnaked…But Dead”
Wydawca: F.D.A. Rekotz Jak bym był zwykłą istotą ludzka, lubiącą wieczorne seriale w TVP...

Daj odpowiedz