Kontakt: In the  Name of God

Wow tego się nie spodziewałem… Tym w sumie zdaniem mógłbym zakończyć recenzję, ale jako że mam płacone grube pieniądze od każdego słowa to pociągnijmy to trochę dalej.

Pierwsze z czym kojarzył mi się wałbrzyski In the Name of God, to żenujący teledysk na temat KATASTROFY SMOLEŃSKIEJ (SIC!!!) i średnie rozjeżdżające się na boki thrashowe granie z wokalem, który łagodnie mówiąc był  chujowy. Mamy końcówkę 2017 roku (Wy to czytacie prawdopodobnie już w roku papieskim 2018 ) a w moje łapska wpadł najnowszy album zatytułowany „We Are the War”. Więc zobaczmy co na tej wojnie słychać.

I użyję ponownie zdania: ,,wow tego się nie spodziewałem”. Tak jak poprzednie materiały nie reprezentowały sobą prawie nic, to tutaj mamy progres! Pan wokalista został wymieniony a reszta członków zespołu podszlifowała swoje umiejętności obsługi instrumentów. Materiał nie jest typową thrash metalową łupaniną, bo zaciąga również mocno death metalem, ba doszukać to można się również trochę crossover’u i coru. Przejścia, jak i zmiany tempa są w miarę płynne znalazło się również miejsce na całkiem w porzo solówki. Sam wokal również przeskakuje w różne tonacje raz mamy typowy growl, by zaraz usłyszeć jakieś thrashowe okrzyki. W skrócie: do wyboru do koloru.

Czy warto zainteresować się tym materiałem? Moim skromnym zdaniem to tak. Jeśli przymkniecie oko na poprzednie dokonania to powinniście bawić się w miarę fajnie. Ja zaś chłopakom życzę podążania dalej tą ścieżką.

Ocena: 7+/10

Tracklist:

1.It’s Time to Hunt

2.Revenge

3.Little Boy

4.Terror Games

5.We Are the War

6.Better Believe When Hell Comes to Us

7.Dark Days

8.House of God