Impiety „The Impious Crusade”

Wydawca: Hell’s Headbangers Records

Gdybym miał do czegoś przyrównać Impiety, byłaby to polska katolicka wielodzietna rodzina – co rok to prorok, aż gromadka spora i siejąca podobne zniszczenie. Ale na Impiety państwo łożyć choć nie musi, hehe…

Najnowsze dziecko na imię ma „The Impious Crusade” a termin wyznaczony jest na 6 sierpnia. Ja jednak miałem możliwość badań prenatalnych i na ich podstawię stwierdzam, że jak to w większości przypadków bywa, jest to diabeł wcielony. Nie różni się od pozostałych braci – jest agresywny, bezpośredni, jego zabawy są barbarzyńskie i nie do przyjęcia dla normalnie rozwijającego się chłopca w koszulce Sabaton. Mało tego, black/death/thrash metalowe ADHD stwierdzić można już na pierwszy rzut ucha, bo opętane dźwięki jakie wydaje ten szatański pomiot są dosłownie wszędzie – kurwa, strasznie lubię słuchać, jak się bawi, wyrywając aniołkom skrzydełka i wpierdalając im naostrzone ołówki w dupę. A jak wspaniale odśpiewało „Lucifer’s Legion”, jakie to zdolne, a oczka to ma po tatusiu kurwa! A jak ślicznie pluje ogniem, a jak ładnie krucyfiksy depcze – rogaty ojciec musi być dumny z potomstwa!

Tylko dwadzieścia minut, ale piekła tutaj co niemiara. Impiety po raz kolejny pokazało klasę i po raz kolejny postawiło wszystko w płomieniach. Moc!

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Arrival of the Assassins  
2. Commanding Death & Destroy  
3. Accelerate the Annhiliation  
4. The Impious Crusade  
5. Lucifer’s Legions (Sorcery Cover)
Autor

12146 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

  • Tylko brzmienie suche i jakieś takie płaskie, a w każdym razie w samplach na stronie HH.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *