Wydawca: Agonia Records

Nie zawsze mam czas sprawdzać newsy, wszak ktoś musi nakłaniać do złego, a jest przy tym trochę roboty. Dlatego też o premierze ich nowej płyty domyśliłem się po swędzeniu w okolicach rogów, nienaturalnym skręceniu się ogona i wypadaniu sierści na grzbiecie. Na szczęście te objawy zachodzą zawsze, gdy ukazuje się krążek sprawiający mi nadzwyczajną przyjemność.

Mówię w tym momencie o Impiety, dowodzonym przez jednego z moich ukochanych synów, który to nawet imię po mnie dostał. Ale to pojętny chłopak, wie co lubię, dlatego też już od kilku dni szponami wystukuję rytm do tytułowego kawałka z ich ostatniej płyty – „Terroreign (Apocalyptic Armageddon Command)”. Wiecie za co ja tak bardzo lubię tę płytę? Za to, że jest taka jaką sam bym nagrał. Nie filozofują na niej, tylko walą prosto w ryj, dokładnie tak jak należy. Ponadto Impiety gra muzykę dokładnie taką, jaką miała ona być na samym początku mojego doskonałego planu. Bez szufladkowania na death metal, black metal, thrash metal, war metal i tak dalej. Ja stworzyłem METAL, z jedynym spoiwem, jakim jest pierwiastek zła, natchnięte przeze mnie ziarno bestialstwa, które padło na żyzną muzyczną glebę i wydało wspaniały plon – czysty pieprzony METAL. Shyaithan i jego dwóch pomocników obdarzyłem tym pierwiastkiem w szczególności, by z każdym wrzaskiem, każdym uderzeniem w strunę i perkusję sławili me imię. Oj, słucham „Terroreign (Apocalyptic Armageddon Command)”, wybijam kopytami rytm, przez co chudnę, bo Impiety narzuciło tempo niemałe. Ale nie bez kozery głupi ludzie mówią, iż człowiek się spieszy ku mojej satysfakcji. Do tego nagrali cover Morbid. Dead siedzi koło mnie, słucha i kiwa głową na znak, że mu się podoba. Jednego tylko nie mogę Impiety wybaczyć: ten bohomaz z okładki nijak nie oddaje tego co w środku. Może i jesteśmy brzydcy, ale że aż tak? Widocznie na Thiti’ego (autora front coveru) nie starczyło mi już czasu i nie natchnąłem go. Ale czy to moja wina? Wszak nie ma nikogo bardziej zajętego ode mnie w tym wszechświecie.

Dumny jestem ze swoich dzieci z Impiety, bo po tym co zmajstrowali na „Terroreign (Apocalyptic Armageddon Command)” rogi rosną mi ze szczęścia. Wiem, że Shyaithan myśli, iż to w pełni jego zasługa, a ja jak każdy dobry rodzic nie mam serca, by powiedzieć juniorowi, że jednak sporo w tym mojej ingerencji…

Ocena: 6/6

Tracklist:

1. Intro
2. Vientos de Holocausto
3. Atomic Angel Assault
4. Terroreign
5. As Judea Burns
6. Goatfather
7. Bestial to the Bone
8. The Black Fuck
9. My Dark Subconscious (Morbid cover)
10. Outro