Wydawca: Pulverised Records

Po koszmarku w postaci poprzedniej pełnowymiarowej płyty, Impiety poszło po rozum do głowy, że od eksperymentów to w metalu są inni. Oni są od mordowania dźwiękiem.

Ravage & Conquer” jako się rzekło, to już zdecydowanie bardziej klasyczna odsłona muzyki Impiety – wciąż bestialska, ale jakby bardziej przemyślana w swojej strategii i taktyce metalowej eksterminacji. Słuchając tego albumu zdaję sobie sprawę, że poprzedni „Worshippers Of The Seventh Tyranny” został oceniony przeze mnie za wysoko. Agresja wylewająca się najnowszego opusu Sheitana i kamratów zdecydowanie bije na głowę nudzącą poprzedniczkę. Choć gdy porównuję „Ravage & Conquer” do „Terroreign” to wydaje mi się, jakby Impiety tym razem nagrało bardziej uporządkowaną muzykę – agresja została skanalizowana i przedstawiona jako jeden skondensowany strumień, mający taką samą siłę rażenia, ale jednak sam odbiór jest inny. Podoba mi się ten krążek, jest bardzo homogeniczny pod względem kompozycyjnym – o ile wcześniejszy album był jednym utworem o wielu wątkach, że tak to ujmę, to tutaj mamy klasycznie – wiele utworów, ale podobnych do siebie. Nie jest to zarzut, przynajmniej dla mnie, bo „Ravage & Conquer” wybiera co najlepsze z thrash, death i black metalu, łączy to w całość w naprawdę bardzo dobry sposób. A że poszczególne numery niewiele różnią się od siebie – cóż, taka estetyka ich grania. Nawet partie solowe, których tu nie mało są do siebie zbliżone. W ten sposób nowy album tej brygady stanowi naprawdę mocny i zwarty cios. Z wyjątkiem coveru Bathory, no ale to już inna para kaloszy.

W moje gusta nowa propozycja Impiety trafia bez dwóch zdań i myślę, że zwolennicy tego co w metalu złe i bestialskie będą ukontentowani. Reszta będzie zbyt przerażona intensywnością tej muzyki.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Revelation Decimation
2. Ravage & Conquer
3. Weaponized
4. The Scourge Majesty
5. War Crowned
6. Legacy of Savagery
7. Salve the Goat
8. Sacrifice (Bathory Cover)