Immortal Remains „Everlasting Night”

Wydawca: My Kingdom Music

Następni z wydumanym określeniem na własną muzykę. Jak ja tego kurwa nie lubię. Pół biedy, gdy jakaś kapela gra średnio, ale nie próbuje tego oblec w nazwę wziętą z dupy. Ale jeśli kapela kupę próbuje nazwać inaczej, niż zwykło się to robić, mam nerw.

W przypadku Immortal Remains muzyka nazwana jest „dramatic black metal”. No jak to rozumiecie to określenie? Otóż owy dramatic black metal, który wypełnia „Everlasting Night” to efekt wpływu takich hord jak Cradle Of Filth czy Hecate Enthroned. Brzmi groźnie, co? Na pocieszenie powiem Wam, że czwarta płyta Niemców zbliżona jest do „Principle Of Evil Made Flesh” czy „Vempire”, czyli pozycji, które mnie akurat nie odrzucają. Nie chcę określać chłopaków z Immortal Remains mianem kopistów krejdlofilc, ale im dłużej obcuję z ich czwartym krążkiem, tym bardziej oczywiste mi się to wydaje. Zwłaszcza jeśli wsłucha się w wokale na płycie (chociaż mimo wszystko Dani skrzeczy lepiej), ale i w samą muzykę – dosyć szybko, z klawiszami „na bogato”, sporą ilością akustycznych wtrętów. Wypisz wymaluj – kredki parafinki. Do tego dochodzi kiepskie brzmienie perkusji i ogólnie styl gry pakera (posłuchajcie tego co robi w tytułowym utworze – jakby koleś się nasłuchał bitów rodem z dyskoteki). Ok., a czy mamy jakieś plusy? Jasne, aż tak dramatycznie to tu nie jest, mimo, że Niemcy ochrzcili swą muzę tak a nie inaczej, hehe. Kilka fragmentów może się podobać, zwłaszcza te spokojniejsze, bardziej „klimatyczne” jakoś tam się bronią. Ale to za mało, bym miał udać się do najbliższego sklepu po nakolanniki.

Jeśli lubicie Cradle Of Filth, a dodatkowo chcecie chwalić się przed kolegami, że ta horda co jej ostatnio słuchacie to gra dramatic black metal, wówczas „Everlasting Night” jest krążkiem dla Was. W innym przypadku nie zawracajcie sobie Immortal Remains głowy.

Ocena: 3,25/6

Trackllist:

1. Intro
2. Xeper
3. The Hunting
4. Everlasting Night
5. Die Nacht
6. Goatpath
7. Insomnia
8. Thorn
9. Keys
10. Outro
Autor

10497 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *