Illness „Mental Carnage”

 

Wydawca: Werewolf Promotion

Moja przygoda z norwesko-polskim Illness była swego czasu bardzo żywa, ponieważ epka „Trvmna” dość często gościła w odtwarzaczu, tak jak i split z Arkoną. Potem jakoś to wszystko przycichło i nie wracałem do tego zespołu, aż tu nagle w moje łapska wpadł ich najnowszy długograj zatytułowany „Mental Carnage”.

Od ostatniego wydawnictwa minęły cztery latka, czy coś się zmieniło na tej płycie względem poprzednich? Nie! I bardzo kurwa dobrze. W dalszym ciągu obcujemy tutaj z dość mocno wypaczonym black metalem prosto z psychiatryka. A wszystko to z mocno pojebanym wokalem podlanym industrialowo elektrycznym sosem z automatyczną (niestety) perkusją. Początek albumu może Was od razu nie porwać, ale nie lękajcie się. Z kolejną minutą muzycy odpływają w coraz to głębsze odmęty szaleństwa, czasem zahaczając o iście kakofoniczne wymioty. Można zadać sobie  pytanie, czy przypadkiem oni nie nagrywali tego w psychiatryku? Da się odczuć tutaj bardzo dużą dawkę emocji, zwłaszcza gdy są wymieszane z tymi wszystkimi samplami, które są tutaj głównym ładunkiem klimatu. Poważny problem mogą mieć osoby, które nie lubią automatów bądź na hasło „pojebany black metal” biorą krople na uspokojenie i odpalają najnowsze Myrkur . Fakt w niektórych momentach perkusja brzmi strasznie plastikowo jednak jest to pigułka do przełknięcia.

Na końcu albumu zaś został zawarty cover Profanum, który bardzo ładnie spina całą tę wycieczkę do psychiatryka. Jeśli nie boicie się bardziej „szalonego” spojrzenia na black metal to zapraszam na wycieczkę po Choroszczy.

Ocena: 7/10

Tracklista:

1. Hater

2. Strychnine

3. Black Cold Hate

4. TTX

5. Scorn

6. Descent Into Medieval Darkness (Profanum cover)

 

 

Autor

157 tekstów dla Chaos Vault

Główny ekspert w dziedzinie szkalowania, lubujący się w czarnym metalu oraz wszelakich ambientach i innych wybrykach natury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *