Hypnos „Halfway to Hell”

Wydawca: Crystal Productions

Właśnie żaliłem się Efowi, że ostatnimi czasy mam za dużo dobry, bardzo dobrych lub zajebistych wręcz płyt do zrecenzowania. I zaraz podniosą się głosy, żem miętki wafel, bo nie umiem nikogo zjebać, hehe.

Dziś wziąłem się za nie-zjebanie czeskiego Hypnos. Kapeli jakby zapomnianej, żyjącej w cieniu Krabathor. A przecież zajebistej jak sam skurwysyn! W zeszłym roku powrócili po pięcioletnim milczeniu z epką „Halfway To Hell”, którą to nabyłem przy okazji ich polskiego koncertu. Po krótkim instrumentalnym wstępie przyjebało mi między oczy czystym death metalowym riffem, o tak dobrze znajomym charakterze. Intensywność muzyki Hypnos przez lata letargu w ogóle nie zmalała. Choć Bruno nie zapierdziela tu jednostajnie, bo dość często zwalnia, ale nie dajcie się zmylić – po chwili oddechu uderza jeszcze mocniej. A tu Wam opisałem tylko otwierający całość „Mesmerized” – zostało jeszcze cztery, ale wierzcie mi – równie zajebistych numerów. Dwójeczka rozpoczyna się skrzekiem kruków i niespiesznie się rozkręca – ale ma czas, bowiem trwa ponad osiem minut. Ten kawałek akurat jest trochę inny niż reszta, bo przyspieszeń tu nie ma, zaś w miejsce growlu mamy raczej black metalowy skrzek. Ot, taka odmiana. Jednak już riff w następnym numerze upierdala głowę w czysto death metalowy sposób, hehe. W muzyce Hypnos czuć jednak starą dobrą wibrację znaną z „In Blood We Trust” czy „The Revenge Ride”, ale zdarza się, że w kilku momentach mamy ciut inne granie, jakby pod… Behemoth? Tak, chwilami wydaje się mi, że Bruno sporo słucha ostatnich dokonań Nergala. Słychać, że Hypnos lubi i nie boi się lekko poeksperymentować, bez zeszczmacenia się – co ważne. Mimo tych kilku wycieczek w mniej death metalowe rejony, lwia część „Halfway To Hell” wypełniona jest czystym metalem śmierci, jaki w wykonaniu Czechów znamy i lubimy.

Hypnos tą epką pokazał nam, że nadal wie, jak łupie się death metal wysokich lotów, a także, że nawet w tak konserwatywnym gatunku jest miejsce na trochę zmian. Skoro niniejszy materiał jest jedynie połową drogi do piekła, zastanawiam się, co będzie, gdy dotrzemy już do celu?

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Mesmerized
2. Where the Rooks Fly To Cry
3. Paranormal Vertigo
4. Intraoseal Fibrom (Dehydrated cover)
5. Symphony V – La Resurrezione Ferale
6. Burning Again
Autor

9989 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *