Hyperborean Frost „Warriors of Eternally Cold Land”

hyper

 

Wydawca: Black Death Production

 

Lubię wyzwania. Nic tak nie cieszy jak pozytywne zakończenie szorowania dupą po nieheblowanej desce, czy przebrnięcie przez bełkot „znawców” na tematy wszelakie (czyt. dziennikarzy). Wszak większe wyzwanie – większa satysfakacja, bla bla bla bla i inne takie z podręcznika „Pozytywnego myślenia”. Z płytą Hyperborean Frost zmagałem się ponad miesiąc. To było kurwa wyzwanie.

 

Black Death Production wydaje rzeczy różne. Część do mnie trafia, inne w zasadzie już zapomniałem. Mniej więcej jednak wiem czego się po BDP spodziewać. To dobrze, bo wiem jak się nastawić. W przypadku jednak Hyperborean Frost to było za mało. Zacznijmy od kwestii technicznych. Jeśli ja dobrze rozumiem, to w zasadzie jest debiutancki materiał, który został zremasterowany, dodano do niego 3 kawałki nagrane w 2013 roku, nową okładkę i puszczono w 500 kopiach. A, no i teraz tytuły po angielsku, więc jest światowo. Kiedy spojrzałem na czas płyty – ponad godzina, westchnąłem po raz pierwszy, bo już wiedziałem co mnie czeka. A czekał niestety problem przesłuchania za jednym razem. Udało mi się to tak naprawdę w ciągu tego miesiąca dwa razy. Cały materiał można podzielić z grubsza na trzy części. Pierwsza (moim zdaniem najsłabsza) to kawałki z 2012, które to oscylują w okolicach dość prostego i „chłodnego” black metalu w rosyjskim wydaniu z pewną dozą klawiszy, które akurat całkiem znośnie robią klimat. Lubię takie granie i tego nie ukrywam, ale Hyperborean Frost ma coś, co mnie odrzuca od przesłuchania całości i wsłuchania się w ten materiał. Pojedynczo te utwory jak najbardziej. Kiedy próbuję całość, to dość szybko pojawiają sie ojbawy znużenia. Wiercę palcem w brzuchu i nerwowo oglądam sufit. I mimo że to już miesiąc, to wciąż nie wymyśliłem czym jest to „coś”,co mnie odrzuca. Druga cześć (lepsza) to 3 covery, między innymi Immortal – całkiem fajnie odegrany. Ostatni etap zmagań z płytą Hyperborean Frost, to 2 nowe utwory. I tutaj mam dobrą wiadomość dla zespołu i wydawcy, który już pewnie zdążył wpierdolić paznokcie – słychać progres, czyli jest nadzieja. Utwory jakby bardziej składne i zwarte. Kompozycje się nie rozłażą. Jakoś to tak lepiej brzmi i już nie razi. Może popracowałbym nad klawiszem.

 

Ciężko było. Naprawdę ciężko. Należy mi się medal z ziemniaka i litr Wyborowej.

 

Ocena 5/10

Tracklist:
01.Posthumos Blizzard
02.I Don’t Trust Foreign Prophet
03.Eternal Winter
04.Here Life Isn’t Present
05.Last Warriors
06.Anthem to the North
07.Remaining in Ices
08.Today and Tomorrow
09.The North Is Cruel
10.Answer
11.Cold Deification
12.North Fleet (Король и Шут cover)
13.At the Heart of WInter (Immortal cover)
14.Master of the Forest (KabalaH cover)
15.Just Storm
16.Doomsday

Autor

3603 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *