Hyperborean Desire „… v kruhu Ve¹kerenstva …”

Wydawca: Naga Productions

Jasna cholera, co jak co, ale dla mnie język czeski zawsze brzmiał humorystycznie. A tu masz babo placek – płyta blackowego zespołu z Republiki Czeskiej z tekstami w języku Krecika. Przeto trudno mi się nie uśmiechnąć, gdy wokalista skrzeczy „V obrane drzavy prastareho, hyperborejska touha vede nas!”. Złośliwy dziś jestem i tyle.

Hyperborean Desire gra black metal, jak już mówiłem i wychodzi im to całkiem całkiem. Nasi południowi sąsiedzi co prawda nie odkrywają Ameryki, ale ich granie przykuwa moją uwagę. Z tą płytą jest jednak problem, bo nie jest to czarny metal w stylu Darkthrone – wtedy dłuższa recenzja nie miałaby większego sensu, bowiem wszyscy wiedzą, kto zacz i czego się spodziewać (a jeśli nie, to niech zamknie tą stronę i uda się na najbliższą dyskotekę). Ale Hyperborean Desire tworzy muzę o piekło bardziej złożoną. Można tu usłyszeć elementy black metalu, jakim parał się norweski Enslaved, tak mniej więcej z okresu „Frost”, można doszukać się fragmentów kojarzących się z blackiem, jaki gra na polskiej ziemi Sammath Naur czy Vesania. Można wreszcie w tych najszybszych i najbrutalniejszych partiach znaleźć naparzanie w stylu niezapomnianego Zyklon B i nie będę ukrywał, że właśnie to najbardziej podchodzi mi podczas słuchania tej płyty. Na to skojarzenie wpływa przede wszystkim produkcja i brzmienie, które, przynajmniej mi, nieodparcie przywodzi na myśl „Blood Must Be Shed”, a także brudny wokal niejakiego Radalfa. Nie jest to bynajmniej zarzut. Hyperborean Desire gra muzykę przemyślaną, co zważywszy, że „…v kruhu Veskerenstva…” to ich debiut (wcześniej spłodzili kolejno demo, split z nieznanym mi Svardenvyrd oraz epkę), wróży dobrze na przyszłość. Patrząc na zdjęcia wewnątrz wkładki nastawiałem się raczej na jakiś mdłe, klawiszowe pierdolenie kotka za pomocą młotka. I miło się rozczarowałem, bowiem, mimo że klawisz jest słyszalny w utworach Czechów, to nie odgrywa on tu głównej roli, maskującej brak pomysłów. Kawałki Hyperborean Desire są oparte na gitarach i perkusji, tak jak być powinno. Połamana struktura poszczególnych kompozycji na płycie nie pozwala się nudzić słuchaczowi, zwłaszcza, że zrobiono to z głową. W samym takim „Manifest vedomi” dzieje się tyle, że spokojnie można by obdzielić kilka niezbyt lotnych bandów i to na kilka płyt dla każdego, hehe. Dobra, może przesadzam, ale faktem jest, iż Knedle umiejętnie wyważyli proporcje między zawiłościami w swych kawałkach, a ich agresywnością. Denerwować mogą jedynie niektóre partie śpiewane czystym głosem, gdzie wokalista na siłę próbuje zmienić barwę. W tych momentach robi się trochę pompatycznie, jak na kiepskich płytach pagan metalowych. Ale na usprawiedliwienie powiem, że nie za każdym razem tak fatalnie mu to wychodzi (nieźle na przykład to brzmi w utworze piątym, ale tragicznie w trzecim bodajże). No i może perkusja brzmi ciut za płasko, ale to też nie kłuje jakoś nadzwyczajnie w uszy. Płytę wyprodukowano zresztą na terenie Rzeczypospolitej, w rybnickim studio No Fear. To chyba całkiem dobry symptom, iż zespół z kraju, który nie kryjmy, jest lepiej rozwinięty niż Polska, wybiera nasze studio, prawda? Albo mi się wydaje tylko. Do minusów płyty dodam jeszcze ostatni numer – „U Pećini”. Nie wiem czy to autorska kompozycja Hyperborean Desire, czy jakaś przeróbka, czy najzwyklejszy żart, ale psuje mi on zakończenie płyty. Jest tak wieśniacko skoczny, że zastanawiam się, czy to aby nie jakiś ludowy szlagier, który być może nucił sobie Rumcajs, gdy uderzał w zaloty do Hanki, hehe. Spokojnie mogłoby go nie być na płycie.

Reasumując powyższe wypociny, warto zapoznać się z tym, co proponują nam Czesi. Płyta nie jest kamieniem milowym w muzyce metalowej, ale zagrana jest z wyczuciem i przede wszystkim pazurem, naprawdę drapieżnym szponem. Agresja, która umiejętnie przeplata się z lżejszymi i klimatycznymi zwolnieniami, oraz spora nieprzewidywalność albumu – to główna zaleta „…v kruhu Veskerenstva…”. I jeśli spytacie, czy warto rozglądnąć się za tą płytą odpowiem: ano!

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Sága o Neuchopitelné Ryzosti
2. Kde je Lidstvo
3. Manifest Vìdomí
4. Hyperborea
5. V Obrane Drzavy Prastarého
6. Zrod a Zánik
7. Èerný Popel
8. Zpìv Bouøe
9. Demiurg: „Bílý Antikrist”
10. U Peæini
Autor

11337 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *