Hour of 13 „The Ritualist”

Wydawca: Earache Records

Już od pierwszych taktów dwójki Hour of 13 słychać doskonale, że ten duet weźmie nas na przejażdżkę po dyskografii głównie Black Sabbath, jak i ich kolegów z szuflady z protoplastami doom metalu.

I jak dla kogoś, kto w zimne grudniowe noce sypia w koszulce „Sabbath Bloody Sabbath” jest to przejażdżka wręcz wymarzona. Zwłaszcza, że na rzeczonym albumie Amerykanie inspirują się bardzo silnie właśnie tym krążkiem Iommiego i reszty. Naćpane riffy, zakręcone melodie, ale i nawet brzmienie gitar zbliżone jest do Sabbsów, przygniatające swym ciężarem. Podoba mi się to, że Hour of 13 na „The Ritualist” nie próbuje na siłę brzmieć „po staremu”. Wydaje mi się, że samo im to wyszło, hehe. Chad ma naprawdę zmysł do komponowania zajebistych doom metalowych utworów, które wgryzają się w korę mózgową niczym jakiś specjalny rodzaj kornika – wgryzie się taki i nie puści, nie wyrwiesz go szczypcami, on już tam zostanie. Ja tak mam na przykład z kawałkkiem „Demons All Around Me”, bo za cholerę nie mogę zostawić tego motywu za sobą. Pamiętam, że raz już tak miałem – w przypadku „Killing Yourself To Live”. Hour of 13 jest jakby młodszy braciszek kapeli z Birmingham, wychowywany już w innym okresie, ale cechy rodzinne ma zachowane. I podobno na „The Ritualist” można znaleźć też inne wpływy, ale to właśnie Sabbsi są tą najgłębszą krynicą pomysłów dla zespołu, z której czerpią oni zresztą pełnymi garściami. Ale i wpływy St. Vitus czy Candlemass gdzieś tam pobrzmiewają. I wychodzi mi znów na to, że chwalę jedynie epigonów, no ale taka ma przekorna natura.

Nazwa do zapamiętania na dziś: Hour of 13. Płyta do postawiania na półce z dyskografią Tych, których nazwa padła już dziś nie raz. Mnie zaczarowali.

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. The Gathering
2. The Ritualist
3. Naked Star
4. Demons All Around Me
5. Possession
6. Soldiers of Satan
7. Evil Inside
8. The Crawlspace


Autor

11622 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

2 komentarze

  • Polecam również ich poprzednie self titled wydawnictwo Hour of 13 – Hour of 13,  baaa powiedziałbym, że jest nawet jeszcze lepsze 🙂 świeższe i bardziej „raw” jeśli można operować takimi pojęciami w retro-doom metalu. 

  • Polecam ich poprzednie dzieło 🙂 jest równie dobre jak nawet nie lepsze 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *