Horrendous „Ecdysis”

Horrendous EcdysisWydawca: Dark Descent Productions

Pamiętam, że demo Horrendous mnie rozjebało, a i debiut był bardzo dobry. A teraz ni stąd ni zowąd przyszła ich płyta numer dwa. A tu – zaskoczenie.

W zasadzie od pierwszego przesłuchania zastanawiałemm się, czy mi się w ogóle „Eclysis” podoba. To znaczy – czy podoba mi się nowa odsłona Horrendous. Bowiem kapela inkorporowała do swojej muzyki mnóstwo elementów… hard rocka. Z jednej strony – brzmią wyśmienicie te motywy, riffy rodem z lat siedemdziesiątych w takich kawałkach jak „The Stranger”, solo w „Weeping Relic”, otwarcie „When the Walls Fell” – z jednej strony są to jedynie części całych utworów, ale z drugiej strony odciskają one olbrzymie piętno na całym „Eclysis”. Co oczywiste, cały czas mamy też jednak do czynienia z klasyczną death metalową sieczką, która inspiruje się z wczesnym Death – w połączeniu jednak z wcześniej wymienionymi przymiotami tworzy to mieszankę po pierwsze oryginalną (tak!), a po drugie – jednak miłą uchu. I bardzo interesującą. Pisanie o takich kawałkach to jest przyjemność, a co dopiero słuchanie. Jest tu wiele rzeczy, które warto opisać (ale nie zrobię tego, bo zeszło by mi do przyszłego piątku, a kto lubi czytać długie recenzje?), bo i na wielu z nich należy zawiesić ucho. Tu wejdzie gdzieś akustyczny przerywnik, tu w refrenie pojawi się ciekawy chór, tam zostaniemy zmasakrowani klasycznym death metalem (szybszym bądź wolniejszym). A nad wszystkim będzie się unosił hard rockowy duch. Dla mnie bomba.

Horrendous znalazło swój sposób na wybicie się ponad wiele zespołów z nurt u new wave of old death metal – słuchając „Eclysis” mało mnie obchodzi na ile było to wyrachowane posunięcie, a na ile naturalny instynkt artystyczny. Po prostu dobrze się tej płyty słucha i jest jedną z ciekawszych pozycji w tym roku.

Ocena: 8,5/10

Tracklist:

1. The Stranger
2. Weeping Relic
3. Heaven’s Receit
4. Resonator
5. The Vermillion
6. Nepenthe
7. Monarch
8. When the Walls Fell
9. Pavor Nocturnus
10. Titan

 

Autor

11176 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

  • Podpisuję się pod powyższą recenzją krucyfiksem umaczanym w urynie ! Zajebista płyta !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *