Horncrowned „Casus Belli Antichristianus”

Wydawca: Ketzer Records

Kolumbia każdemu kojarzy się z jednym. Z Kolumbijczykami. A co robią Kolumbijczycy wszyscy wiedzą. Ale jakby ktoś nie wiedział, to wytłumaczę. Grają black metal.

A konkretnie Kolumbijczycy z Horncrowned. O nich można powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że grają black metal. A dokładniej? A dokładniej to oni napierdalają nienawistny, zimny i szybki black metal! A trzecia płyta południowoamerykańskich szaleńców „Casus Belli Antichristianus” jest na to dowodem, ociekającym koźlą juchą.Co prawda wkurzyłem się po przydługim intro, bo nienawidzę czegoś takiego, ale jak już chłopaki potem ruszyli z kopyta (czarciego ma się rozumieć), to tak zapierdalali przez większość albumu. Zwolnień jest tu bardzo mało, na przykład utwór tytułowy jest jednym z wolniejszych, a tempa schodzą jedynie do poziomu „średnie”. Horncrowned nie wynajduje tu ponownie prochu, bo niespełna dekadę temu obrało sobie za cel kontynuowanie muzycznej drogi obranej przez Szwedów z zespołu na „em” lub z tego o inicjałach „de-ef”, żeby nie rzucać nazwami, która polega na zapieprzaniu przed siebie z pochodnią w ręku i puszczaniu z dymem wszystykiego co święte. I całkiem nieźli są w tej dyscyplinie, bo „Casus Belli Antichristianus” mimo że proste jak cep, to jednak wchodzi jak lodowy sztylet w ciało, dajmy na to mnicha. Co prawda, w głowie słuchacza po takim rajdzie zostaje tyle co i na drodze Kolumbijczyków, czyli nie wiele. A to już niestety druga strona medalu. Jest fajnie, póki Horncrowned gra. Ale weź sobie potem człowieku przypomnij choć jeden fragment, to już nie tak prosto. No dobra, do tytułowego, wpsomnianego songu pamiętam. Może dlatego, że po prostu tutaj Horncrowned wyszło trochę poza ramy ultraszybkiego black metalu. Jak widać, czasami się opłaca.

Cóż, jestem przekonany, że „Casus Belli Antichristianus” trafi jedynie pod strzechy zdeklarowanych ultra black metalowych wojowników. Ale też zapewnie tylko w nich też celują. Albo raczej – w ich gusta, bo raczej oczywiste jest w co wycelowane są lufy, które widać w logo Horncrowned.

Ocena: 7,5/10

Tracklist:

1. Outbreak of War (Twilight of Fire)
2. Lucifer’s Flamethrower Horde (Thy Demonical Squad)
3. Blackfire Stratocumulus (Pest arrival)
4. Diabolical Indoctrination (Extermination Agility)
5. Point Zero (Concentrated Fire)
6. Anticlericalism (Absolute Evil Supremacy)
7. Casus Belli Antichristianus (Pursuit to the Weaks)
8. Defeated Christ (Hellish Forces Deployment)
9. Goat’s Troops Conquers (Ad infinitum)
Autor

10013 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *