Holocausto em Chamas „לָשׁוֹן הַקֹּדֶשׁ”

Wydawca: Signal Rex

Mamy w redakcji jednego speca od sceny portugalskiej, a mianowicie Pathologista, który wyławia sobie stamtąd co i rusz jakąś niezłą, nieznaną przy tym szerzej kapelę. Tym razem jednak to ja wpadłem na Holocausto Em Chamas i muszę przyznać koledze po piórze rację – na Półwyspie Iberyjskim znaleźć można dużo dobra.

Szczególnie jeśli chodzi o black metal, a już szczególnie szczególnie jeśli interesuje was kanoniczne podejście do tego tematu. W przypadku Holocausto Em Chamas jest podobnie. Odwołania do wczesnej Norwegii i płyt Darkthrone są na miejscu, a przede wszystkim mamy tu ukłony w stronę Necromantii czy Mortuary Drape. Nawet bardzo spore – zarówno jeśli chodzi o powolne i ponure kompozycje, piwniczne brzmienie. Z kolei wokal zbliżony jest lekko do Marka z Cultes Des Ghoules. Sama atmosfera z kolei to właśnie taka wypadkowa między trzema ostatnimi wspomnianymi przeze mnie zespołami. Takie numery jak „Via Crucis”, „After the Crucifixion”, „Agonizing Aura”, „Claustro dos Mortos”… a zresztą, wszystkie bym chyba musiał wymienić. Jak widzicie, w większościלָשׁוֹן הַקֹּדֶשׁ punkt ciężkości położony jest na klimat, a tego tej płycie nie można odmówić – ktoś usiałby być głuchy na oba ucha. Tym lepiej słucha mi się twórczości tej kapeli, że niezłe kompozycje mają dobre, ale surowe brzmienie i ostatecznie cały krążek (będący zarazem debiutem zespołu) wypada pozytywnie.

Jakoś blisko mi do muzyki proponowanej przez Holocausto Em Chamas, szczególnie że ostatnich kilka black metalowych płyt, jakie przypadły mi do zrecenzowania nie powalały. Portugalczycy pokazują zaś, że można tworzyć dobry, obskurny czarny metal na bardzo dobrym poziomie.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Coroado em Espinhos
2. Pregador
3. Death Messiah
4. Via Crucis
5. Sermões da Montanha
6. After the Crucifixion
7. Narcotic Invocation of the Tormentor
8. Agonizing Aura
9. From the Catacombs
10. Claustro dos Mortos
11. The Sombre Disciple
Autor

10006 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *