Hod Book of the WormWydawca: Arctic Group Music

To już moja trzecia recenzja materiałów Hod, więc część z Was powinna już mieć gdzieś tę nazwę z tyłu głowy. A mianiacy black/death metalu – w sercu.

Book of the Worm” to bowiem wciąż ten sam muzyczny sort – podziemny black/death metal, czerpiący z bogatej klasyki gatunku. Kurwa, zasadniczo to żebym mógł napisać coś o ich drugim albumie, musiał bym użyć tych samych porównań, co przy okazji tamtych materiałów – Hod nie zmienia bowiem czegoś co jest dobre, nie kombinuje ani nie stara się na siłę uczynić swoją muzykę oryginalniejszą. Wciąż mamy do czynienia z echami twórczości Pete’a Helmkampa, Morgana, KK Warsluta i innych muzyków (żeby już nie wymieniać tych samych nazw zespołów, hehe). Agresja przyobleczona w skóry i ćwieki musowo spodoba się czcicielom i oddanym działaczom podziemia. Teraz na przykład słucham czwartego na płycie „Through the Gates (They Come For Me)” i czuję, że to jest właśnie muzyka dla mnie – brudna, zła i dosadna. Przy tym nie powielająca ślepo wzorców, lecz trzymająca się wytartych przez konkretne zespoły ścieżek (choć od porównań się nie ucieknie), co mi pasuje w ich przypadku – pasowało w zasadzie odkąd usłyszałem „Serpent”.

Pech jednak, że kapela ma ciągle pod górkę i po wydaniu debiutu w Hell’s Headbangers Records jakoś nie może sobie znaleźć miejsca w wytwórni z dobrą promocją. Jak ktoś jednak natrafi na „Book of the Worm” to doceni kunszt tego black / death metalu.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. When the Ghouls Feed
2. Den of Wolves
3. I Am Destroyer
4. Through the Gates (They Come for Me)
5. Death Whores
6. Under Tyranny’s Hammer
7. Where Are the Demons
8. Beneath the Mountains of the Scorpion