Wydawca: Stygian Crypt Productions

Kiedy zobaczyłem w jaki sposób wytwórnia opisała to co ma grać ten projekt, stwierdziłem „ni chuja nie przepuszczę, bo ktoś tutaj robi sobie z biednego recenzenta (a w domyśle potem słuchacza) podśmiechujki. Cytuję: „Style: Heathen / Folk-Viking / Experimental / Metal / Ambient”. A w żarty to jestem słaby. Co ukrywa się za taką mieszanką?

Różnie muzykantki i muzykanci podchodzą do kwestii inspiracji zespołami, które -w mniejszym lub większym stopniu – mają swoją markę. O klasykach nie wspominając. U jednych będzie to tylko muśnięcie. Nie zawsze wyczuwalne dla niewprawnego ucha. Inni, będąc pod dużym wrażeniem jakieś płyty/płyt tworzą podobne, acz zachowując swoją tożsamość. Na potrzeby tej recenzji nieco spłycę i skrócę ten podział, dodając tylko jeszcze jeden rodzajów muzyków. To takie ancymony, które się nie pierdolą i chamsko zrzynają co tylko się da. A dokładniej motywy, riffy, czy sample mające jedną wspólną cechę. W przypadku pierwowozoru zażarły. Wryły się w pamięć słuchacza. Ich suma dała muzykę, która ma pierwiastek rozpoznawalności.  Więc taki ancymon myśli sobie – może jeszcze raz się uda. Tylko pod moim imieniem i nazwiskiem. Drugi album Hildr Valkyrie to – moi drodzy – muzyka podjebana Falkenbachowi (czasem wręcz dosłownie np. „The Rune Song”) i Summoning (ze szczególnym uwzględnieniem „Saiyngs of the Higher One”). Czasem nieco mniej, no ale chyba ktoś tutaj raczy sobie ze słuchaczy żartować. Nad tym wszystkim jest jeszcze duch Bathory (z okresu viking). Mniej lub bardziej zaznaczony. To co nam tutaj zaprezentowano jest nijakie. I to w zasadzie jest myśl przewodnia tej recenzji. I mógłbym na tym poprzestać, ale jestem chujem i nie odpuszczę. Kolejną kwestię bowiem stanowi głos odpowiedzialnej za Hildr Valkyrie Angeli A. W zasadzie to mamy kilka linii wokalnych nałożonych w wielu momentach na siebie. Tworzy to chaos i utrudnia odbiór. Odnoszę jednak wrażenie, że to zabieg celowy, aby przykryć dość średnie wokale. Przynajmniej na tej płycie. Bo zasadzie – poza nazwami obu projektów – nie kojarzę za bardzo kawałków Folkearth, czy Folkodia w których Angela się udziela. Może tam śpiewa lepiej. Nawiasem na tej płycie pomaga jej jeden z muzyków obu projektów. W utworze 10 pojawia się też Brenda Dahl. Pewnie znajdą się tacy, którym się spodoba ten materiał. Ba, oczami czarnej duszy widzę, jak szybko można by nakręcić hajp na Hildr Valkyrie. Stargetowany powiedzmy na licealistów i studentów, którzy nie ulegli czarowi Kultu, Happysad, czy innej Pidżamy, a wkręcili się w folk. Oczywiście ten skandynawski (bo takim wikingiem zostać, chociażby muzycznie, to jak druhem zastępowym). Niemałe znaczenie w rodzeniu tego hajpu miałaby rzeczy jasna popularność serialu z Travisem Fimmelem. A, że odpowiedzialna za ten materiał jest kobitka, to już w ogóle namioty postawione.

Tylko po co?

Ocena: 4/10

Tracklist:

01.The Primordial Sky God

02.Over Lands, Mountains and Shade

03.We Are Heathens

04.Final Blot

05.The Rune’s Song

06.My Oath

07.An Ode to All Father Odhinn

08.Bringer of Life, Bearer of Fire

09.Sayings of the Higher Ones

10.Summoning the Heathen Fire

11.March to the Path for Walhall