Hetzer „The Rise of Abaddon”

Wydawca: Redrum666

Szczęść Boże! Moi drodzy parafianie, bracia i siostry… Chciałem dziś, podczas kazania opowiedzieć Wam o dobroci pana naszego, Jezusa Chytrusa i jego cudzie w Kanie Galilejskiej. Niestety stała się rzecz straszna i godna potępienia! Otóż, dzięki uprzejmości jednego z parafian, w dłonie wpadła mi płyta kompaktowa zespołu z naszych rodzimych Katolic, ekhm… Katowic, zatytułowana… niech no zerknę… „The Rise Of Abaddon”. Sam zespół nazywa się Hetzer i tworzy go czterech młodzieńców, których juz od bardzo dawna na katechezie nie widziałem, o oazie nawet nie wspomnę. Najpierw roztrzęsłem się, bo na okładce mamy wizerunek Szatana wychodzącego z niebios, podzcas gdy pan nasz odkupywał nasze grzechy na Golgocie. To, a także czarno – białe wnętrze wkładki, w którym wydrukowane były obrazoburcze teksty, zwiastowało, iż zespół ten gra… satanistyczny old schoolowy black/death metal! Zresztą i po zdjęciach można to wywnioskować – jakieś gwoździe, jakieś łańcuchy, kurtki dżinsowe jak dawniej, za złej komuny, można było dostać w Pewexie… A komeszki jeden z drugim to nie łaskaw przyodziać!? A może i kapłanem by został taki wtedy, wszak brakuje nam w seminariach młodych dup… eee… duszpasterzy. Ale nie, tylko metal tym nicponiom w głowie! Włączyłem płytę, ale w moim odtwarzaczu na plebanii, przyzwyczajonym do kolęd i gorzkich żali, ta płyta nie zadziałała, a odtwarzacz stanął w płomieniach! I to dowód! To dowód, bracia i siostry – w tym palce maczał maczać on – zły! Ale znalazłem drugie radio i tam już zagrał ten bezbożny kawałek plastyku. Włączyłem i jak nagle nie huknie! Zaczęła się, moi mili, jazda mająca na celu tylko jedno – drwiny z naszej religii! Na pierwszy rzut ucha, brzmienie skojarzyło mi się z Infernal War z Częstochowy – wiem, bo przeor z Jasnej Góry ma ich całą dyskografię. Zbliżony sound i agresja zawarta w muzyce właśnie takie porównanie jako pierwsze przywiodła mi na myśl. Czas trwania poszczególnych utworów potęguje poczucie, iż materiał przelatuje w mgnieniu oka. Perkusista, niejaki Executioner, wybija nienawistnie rytm, zaś pozostali muzycy nie chcą być gorsi. Zwłaszcza dwaj gitarzyści, którzy dzięki swoim szorstkim solówkom pokazują, że gra wychodzi im całkiem nieźle. Co ja mówię, przez samo to, iż grają oni tą muzykę ku chwale Szatana, ja – kapłan katolicki, neguję ją z założenia! Do tego biedny chłopiec, podpisany Świr – co zrozumiałe, tylko nienormalny może niedoceniać miłości pana naszego, Jezusa – obsługuje gitarę basową i wykrzykuje bluźnierstwa, jakie znaleźć można tylko u tego żyda Urbana w jego plugawej gazecie. Oni nawet takim świętym ludziom nie przepuszczą, jak nasz ojciec święty Benedykt. Skandal, bracia i siostry, skandal! Ale takie zachowania nie biorą się z nikąd! Niechybnie musieli się inspirować Angelcorpse, którego utwór zresztą przerobili, przy pomocy Warcrimera, ze wspomnianego już Infernal War. To zaczątek nowego spisku, niczym jakiejś żydomasonerii, mającego na celu zniszczenie naszej najświętszej wiary chrześcijańskiej! Dlatego apeluję do Was, bracia i siostry! jeśli nie chcecie, by Diabeł Was opętał, nie kupujcie tej płyty, bo Hetzer to 100% satanistycznego i antychrześcijańskiego staroświeckiego black/death metalu! Oto słowo bożżżż… (JEB!!!)

Z raportu koronera: „W niedzielę, 16 marca br., ksiądz Alfons Chłopcorucha zginął w czasie odprawiania mszy świętej, przygnieciony krzyżem, który z niewiadomych przyczyn oderwał się od ściany za ołtarzem. Świadkowie twierdzą, że bezpośrednio po zdarzeniu rozległ się głośny śmiech, a z kościelnych głośników popłynęły pierwsze takty debiutanckiego albumu Hetzer „The Rise Of Abandon”.

Ocena: 8,75/10

Tracklist:

1. Pandemonic Revelation
2. Don’t Protect The Weakness
3. Let’s Bow Abaddon… Before The Battle Against God
4. B-XVI
5. Butchery And Torment
6. Death Is Fucking War
7. Abaddon
8. Hetzer Attack
9. Paranormal Army
10. Messiah Arrival
11. Destruction
12. When Abyss Winds Return (Angelcorpse cover)
13. Heaven In Black Flames
Autor

11089 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *