Hermitage „The Stone Raven”

006aWydawca: Werewolf Promotion

Dzisiaj będzie o drugim pełnym krążku angielskiego HermitageThe Stone Raven”. Poprzedni „Blood Of The True” jakoś średnio przypadł mi do gustu, co prawda miał momenty, ale tylko momenty. Głównie był to bzyczący surowy black metal, na nowym wydawnictwie trochę się pozmieniało.

Odpalając krążek miałem pewne obawy, ale pierwsze dźwięki już je rozwiały. Otóż już gitary nie mają tego bzyczącego wkurwiającego dźwięku. Teraz brzmienie jest czyste i klarowne. Nie to, że nie przepadam za „surowo oldschoolowym” brzmieniem, ale tamte gitary były naprawdę na dłuższą metę wkurwiające. Teraz jest o wiele lepiej. Pierwszy kawałek leci i już słyszę, że styl grania ogólnie się nie zmienił, dalej jest to taki podniosły pagan black metal, trochę Graveland, trochę Bathory, coś w ten deseń, tylko w o wiele lepszej jakości niż poprzednio, ale nagle to się kurwa zmienia i wchodzi czysty wokal, granie zmienia się w jakiś kurwa prog rock, czy inne takie lekkie pitolenie z piskliwym zawodzeniem. Szok! Na szczęście szybko wszystko wraca do normy i poprzedniego stylu. Nie rozumiem tej wstawki, no ale coż, chyba nie muszę. Poza tym wyjątkiem jest bardzo dobrze, kompozycje nie są zbyt pompatyczne i nadmuchane, ani udziwnione. Oprócz gitar jest tu trochę klawiszowych wstawek, wzniosłe chórki (coś na modłę Bathory właśnie), przyjemnie się tego słucha. Najsłabszym punktem (oprócz wcześniejszego epizodu z kawałka nr jeden) jest utwór instrumentalny, który rozdziela płytę na pół. Mimo, że jest krótki zdążył mnie znudzić, po prostu nie kupuję go. Dalej jest już tylko lepiej, a końcówka wręcz genialna. Ostatni „Hammer Of Purity” jak dla mnie to najjaśniejszy punkt tego wydawnictwa. Tutaj najbardziej czuć tego ducha Bathory. Słuchając go można się poczuć niczym wiking, który przemierza nocą las wraz z drużyną by splądrować wioskę chrześcijan. Klimat i wokale miazga. Może i za dużo tu tego wzorowania się (może i nawet kopiowania) Bathory w ostatnim wałku, ale chuj z tym, to jest dobre!

No to w Hermitage nastąpił postęp. Brzmienie o wiele lepsze, bardziej przemyślane i rozbudowane kompozycje. Dla mnie zmiana na plus, tylko niech już mnie nie stresują takimi piskliwymi prog rockowymi momentami. Czekam z ciekawością na dalsze materiały.

Ocena: 7,5/10

Tracklist:

  1. The Old Man, The Sea, And The Stars
  2. Tears From The Stars
  3. Beneath
  4. Thrones
  5. Hammer Of Purity
Autor

41 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *