Heretic „Angelcunts & Devilcocks”

Wydawca: Soulseller Records

A dziś, na lekkiego kaca wybrałem sobie krążek, który robi mi bardzo dobrze – nowy album holenderskiego Heretic zatytułowany uroczo „Angelcunts & Devilcocks”.

Bardzo lubię muzykę tych kolesi – nieskomplikowana, prost, z zajebistą punkową wibracją. Bo Heretic obraca się w black’n’roll’owych klimatach, głęboko umaczanych w punku. Oczywiście podstawą jest tutaj prosty, toporny metal, silnie inspirowany Hellhammer lub Venom (niekiedy wręcz z cytatami z tych kapel, jak w „My Demon Mistress” czy „Morbid Maniac”). A z kolei kiedy indziej słychać, że Holendrzy zasłuchują się w The Stooges na przykład. Jest to naprawdę prosta i mało urozmaicona muzyka, niektórym może się wydawać nawet muzyka dla idiotów – chuj tam, jestem metalowym idiotom widocznie, bo macham łbem do tych dźwięków i nachodzi mnie ochota na piwo, pomimo tego, że dopiero za kwadrans dziewiąta rano. Osobiście uważam, że ten krążek nie może się nie podobać osobom, które czczą „Possessed” czy „Death Fiend”, po prostu kurwa nie ma innej opcji! Zero oryginalności, ale masa radości i oddania – czuć to w ich muzyce na kilometr.

Nie ma to się co wiele rozpisywać, jeśli ktoś jest zainfekowany przez diabelskiego rocka musi chociaż zapoznać się z tą kapelą, a miłość do nich może przyjdzie z czasem!

Ocena: 8/10

Tracklist:

 

1. Hail The Beast
2. Black Perversion
3. Crowned In Filth
4. Angelcunts & Devilcocks
5. My Demon Mistress
6. Sweet Little Sacrifice
7. Morbid Maniac
8. King Sodomy
9. Let Me Be Your Altar
10. Maze Of Madness

 

Autor

10582 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *