Hellhammer „Apocalyptic Raids”

 

Wydawca: BMG

1984 rok to był dobry rok. Poza tym, że przyszedłem wtedy na świat, to ukazało się mnóstwo świetnych płyt. Między innymi EPka Hellhammer zatytułowana „Apocalyptic Raids”.

I o ile ze mną to jest różnie po tych trzydziestu sześciu latach, o tyle „Apocalyptic Raids” słucha się w dalszym ciągu wybornie. Niestety, pewnie większość z Was nie miała okazji słuchać tego materiału w oryginale, gdyż ostatnie wznowienie ukazało się w 2008 roku. Ja przynajmniej byłem w tej grupie, co przegrywaną kasetę wypieprzyła, gdy tylko pojawiła się możliwość słuchania z YouTube’a. Na szczęście z odsieczą przyszło BMG, które wydało ponownie tę EPkę, dodatkowo wzbogacając ją o dwa numery pochodzące z kompilacji „Death Metal”. Wszystko gustownie zapakowane. U mnie znajduje się wersja kompaktowa – wypuszczona jako digibook z masą zdjęć, reprodukcji, a co najciekawsze – wspominek Toma G. Warriora. Bardzo fajnie to się prezentuje wizualnie. Muzycznie oczywiście też, ale chyba nie myślicie, że będę Wam tutaj teraz recenzował „Apocalyptic Raids”?

Jeśli ktoś nie ma tej pozycji, a zdaje sobie sprawę, że to album z gatunku „musiszgowcześniejczypóźniejmiećnapółce”, to niech się nawet nie zastanawia. Ponadczasowa muzyka w świetnym wydaniu – nic tylko brać.

Tracklist:

Side A
1. Third of the Storms (Evoked Damnation)
2. Massacra
3. Triumph of Death
Side B
4. Horus / Aggressor
5. Revelations of Doom 
6. Messiah 
Autor

12159 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *