Hellbringer „Dominion of Darkness”

Wydawca: High Roller Records

Teraz niech uszy nastawią wszyscy, którzy uwielbiają bądź to zespoły australijskie, bądź to zespoły thrash metalowe, bądź to po prostu uwielbiają dobry metalowy napierdol.

Oto z debiutanckim albumem przybyło trzech jegomości, bez zbędnych ceregieli otworzyli z buta drzwi, zajebali Waszej matce z dyni i zaczęli demolować Wam mieszkanie. Tak mniej więcej możecie poczuć się po włączeniu w odtwarzaczu „Dominion Of Darkness” – krążku, który mnie osobiście zmiótł jak Sandy amerykańskie miasta. Czysta thrash metalowa energia skumulowana na płaskiej i niepozornej płycie kompaktowej – czasem nie wiadomo, co kryje się zaklęte w plastik! Ja u Hellbringer słyszę sporo inspiracji wczesnym Sodom (trzy pierwsze płyty), dwiema pierwszymi płytami Slayer i oczywiście klasyczną australijską dzikością. Wspomniałem przed chwilą Sodom nie tylko z uwagi na muzykę, ale również i na barwę głosu Luke’a, a także i zbliżone brzmienie – to znaczy tak wyobrażałbym sobie „Persecution Mania” nagraną w 2012 roku. Bynajmniej, nie jest to zarzut – to jeden z największych komplementów, jakim można obdarzyć oldschoolowy zespół, taki jak Hellbringer, przynoszący nam szczerą, satanistyczną destrukcję. Zaprawdę powiadam Wam, ten krążek jest pozbawiony jakichkolwiek minusów, jest swego rodzaju płytą idealną, a że słyszaną już wiele wiele razy gdzie indziej – hehe, Mamonie wszystkich krajów łączcie się, łaczcie się i napierdalajcie baniakami! Ja osobiście ustawiam Hellbringer w jednym rzędzie z takimi tuzami (a zarazem prywatnymi odkryciami) jak Nekromantheon, Deathhammer, Em Ruinas…

Jak podsumować powyższe wypociny jednym słowem? Napierdalać!

Ocena: 10/10

Tracklist:

1. Dominion of Darkness    
2. Sermon of Death    
3. Deceiver’s Chamber    
4. Necromancer’s Return    
5. Bell of the Antichrist    
6. Satanic Destructor    
7. Hellbringer    
8. The Rites of Evil    
9. Demon’s Blood

 

Autor

12176 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *