Hegemoon „Szaty kłamstw”

 

Wydawca: Werewolf Promotion

We wkładce krążka znajduje się taka oto sentencja: na pohybel wszystkim bękartom, którzy „próbowali nam pomóc”.  I dobre to słowo, bo widać się chujom należy.W tejże samej wkładce, znajdują się również teksty. Jak na pagan metal to kompletnie nie wieją cepelią. To bardzo dobrze świadczy o ich autorze.

 

Wybaczcie taki wstęp, ale w dobie empetrójek i „wysyłamy Wam ( młodsi piszą „Państwu”) promo do ściągnięcia. Spakowane i podpisane track1, track2” fizyczna promówka staje się rzadkością. My przecież te płyty później sprzedajemy i dlatego mamy po willi z basenem. Wróćmy jednak do sprawy ważniejszej. „Szaty kłamstw” to płyta, na której Hegemoon zaprezentował  black metal. Naprawdę bardzo dobrze się słucha. Po pierwsze dlatego, że mimo iż nie jest specjalnie skomplikowany (a może właśnie dlatego) bardzo szybko wpada w ucho. Po drugie dlatego, że co pewien czas w ten dość jednostajny (czasem aż za) black, wbija się motyw z nieco większą dawką melodii i powtarzanymi w kółeczko patentami, tworzącymi swoistego rodzaju trans. W niektórych momentach wokal dorzuca do tego – niemal skandowany – tekst robiąc tym samym patent na koncertowe, zbiorowe darcie ryja. Czego więcej trzeba? Najlepszym przykładem takiej zagrywki ze strony Hegemoon jest kawałek tytułowy. Po trzecie brzmienie. To dzięki niemu ta płyta dostaje niejako z automatu plus 5 do agresji i mocy. I właśnie taki przekaz zdaje się przez ten krążek przemawiać. Lirycznie jest nostalgicznie i kasandrycznie (na szczęście nie dla wszystkich, co ucieszy tych „nie wszystkich”). Tak mi się to zrymowało. Przynajmniej taki jest mój odbiór, bo w końcu kurwa mogę przeczytać teksty przy wysłanej promówce. Wiem marudzę – znajdź se w internecie palancie, lub coś w ten deseń. Jeśli jeszcze Szat nie macie, a jesteście zwolennikami pagan (kurwa, jak to brzmi) bez dodatkowych piszczałek, to walcie jak w dym. Tylko po co ten – podpierdolony – patent na początku pierwszego utworu?

 

Reasumując: naprawdę dobra płyta. Czasem – jak wspomniałem wkrada się monotonia, ale w zasadzie tak na chwilę. Fajnie wydane – oszczędnie, tylko ta czcionka przy tekstach mogłaby być jednak trochę bardziej czytelna. W zasadzie każdy z muzyków z którymi mamy tutaj do czynienia zasługuje na odrębny ukłon. Dziękuję za uwagę.

 

 Ocena: 7.5/10

Tracklist:

01. Celebracja czci
02. Wojna
03. Szaty kłamstw
04. Dolina czarnej krwi
05. Manifest bluźnierstwa
06. Gloria Paganum
07. Kielich pogardy
08. Upadek plemienia kłamstwa

Autor

3725 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *