Heaven and Hell „The Devil You Know”

Wydawca: Roadrunner Records

Gdy tylko zobaczyłem ten krążek na półce w jednym sklepie nie dla idiotów (wszedłem w przebraniu) nie zawahałem się ani przez moment wyszarpnąć z portfela ponad pięć dyszek. Dopiero po chwili, gdy odszedłem od kasy przez myśl przeleciało mi „A co, jeśli dali dupy, a ja wydałem kasę na marno?”.

Moje wątpliwości zostały rozwiane już po pierwszych taktach „Atom & Evil”. Tak! Taaak!!! Gdy Ozzy udaje (?) wariata za duże pieniądze, panowie Dio, Iommi, Butler i Aplice zbierają się do kupy, by pod szyldem Heaven and Hell (i tak wszyscy wiedzą, o jaki zespół chodzi, nieważne, ze jego członkowie utrzymują, iż jest to kapela różna od Black Sabbath) wydać płytę, która… zabrakło mi słów… No jakaż może być płyta nagrana w tym składzie? Dziesięć kompozycji, które są zarazem klasyczne, ale i nie trzymają się usilnie ósmej dekady, słychać bowiem, że mamy rok 2009. „The Devil You Know”zaczyna się od uderzeń Vinny’ego Appice’a, krótko po nich wchodzi gitara Iommiego i już wszystko jasne. Wolny kawałek z podniosłym wokalem Dio i charakterystycznym riffowaniem Tony’ego, świetną solówką i makabrycznie niskim basem Geezera. Moc! Płyta jest pełna świetnych riffów, w końcu nagrywał ją gitarzysta najwyższej klasy. Pomimo, że na dziesięć utworów, może dwa mają naprawdę szybsze tempo, każdy kawałek różni się z innymi, każdy jest osobną gitarową historią, opowiadaną przez ucięte opuszki Tony’ego. „The Bible Black” rozpoczyna się niepozornie, niczym ballada, ale po chwili przechodzi w jeden z najcięższych i najmasywniejszych kawałków w całej czterdziestoletniej historii zespołu. Zbliżony ciężarem i niepokojącym klimatem jest też „Follow The Tears”. Jak już wspomniałem, muzyka z „The Devil You Know” różni się od innych płyt nagranych z Dio za mikrofonem, jest cięższa, mniej w niej elementów zapożyczonych z NWOBHM, które można było wychwycić u nich w latach osiemdziesiątych, jednakże takie numery „Rock And Roll Angel”, czy zwłaszcza szybkie „Eating The Cannibals” i „Neverwhere” nawiązują właśnie do tej spuścizny. A propos Dio – może i jego głos zmienił się trochę przez te wszystkie lata, bo wyraźnie rzadziej wyciąga on górne partie, to nadal udowadnia, że jest jednym z najlepszych wokalistów tego uniwersum. W ogóle Heaven and Hell to zespół złożony z czterech wybitnych muzyków, z których każdy ma swój własny styl. A najlepsze jest to, iż na „The Devil You Know” zgrali się perfekcyjnie, jak za starych dobrych lat i wypuścili perłę, którą można bez mrugnięcia okiem postawić koło wszystkich płyt nagranych w tym (lub prawie tym) składzie.

O tej płycie mógłbym jeszcze pisać i pisać, a i tak nie oddałbym Wam w pełni klasy „The Devil You Know”. Zresztą, nie chcę Wam zabierać czasu, który sugeruję wykorzystać na wycieczkę do najbliższego sklepu płytowego. Bo tego Diabła musicie poznać!

Ocena: 6/6

Tracklist:

1. Atom & Evil
2. Fear
3. Bible Black
4. Double the Pain
5. Rock & Roll Angel
6. The Turn of the Screw
7. Eating the Cannibals
8. Follow the Tears
9. Neverwhere
10. Breaking into Heaven
Autor

10013 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *