Head of the Demon „Head of the Demon”

Wydawca: The Ajna Offensive

Dziś przedstawimy Wam Szwedów, którzy nie bawili się w żadne demówki, splity i Epki, a od razu poczęstowali nas pełnowymiarowym krążkiem. Zwą się Head Of The Demon i grają doom metal.

Nie wyrwali się z pierwszej lepszej szwedzkiej dziury, bowiem wcześniej udzielali się w takich zespołach jak Kaamos czy Saturnalia Temple, no ale to nie ich koligacje są powodem tego, że „Head Of The Demon” słucha się z przyjemnością, a właśnie muzyka nań zawarta. Rzekło się doom – i jest to doom metal bez dwóch zdań. Powolny (jak to doom), niespokojny i lekko mistyczny – ponoć silnie inspirowany Lovercraftem – brzmi naprawdę nieźle. Używając minimalnych środków Head Of The Demon wprowadzają słuchacza w stan zafascynowania, co bardziej podatnych niemal w stan transu – ze mną nie mają w każdym razie problemu. „Head Of The Demon” brzmi dość surowo, ale szczęśliwie Szwedzi nie przesadzili ani w jedną, ani w drugą stronę – brzmi to przyzwoicie, odpowiednio szorstko i ciężko. Niektórzy twierdzą, że u Head Of The Demon słychać również i black metal, więc się zastanawiam – w którym momencie? To, że tak napisali na Metal Archives, to jeszcze niewiele znaczy. Nieee, czarnego tu niewiele uświadczycie – może dosłownie kilka momentów może się kojarzyć z Furze, ale przytłaczającą większość czasu mamy tutaj doom unurzany w oparach psychodelii, niepokojący i zimny jak podziemne katakumby. Jedynie właśnie ta zimna atmosfera może przywodzić na myśl black metalowe inspiracje, ale nic poza tym. A teraz najważniejsze, czyli podsumowanie całości.

Dobry debiut, który zapewne rozbudzi apetyty wielu tych, którzy przepadają za doom metalem utrzymanym w dobrym, chłodnym klimacie z lekką nutką fascynacji mrokiem.

Ocena: 7,5/10

Tracklist:

1. By Titan Hand
2. They Lie in Wait – Riding the Waste
3. Phantasmagoria
4. The Man from Foreign Land
5. The Key
6. Fifth House of the Mausoleum
Autor

10683 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *