Hakuja „Legacy”

Wydawca: Apparitia Recordings

Przetrzepując swoją wysłużoną pamięć, jakoś nie przypominam sobie, by dane mi było recenzować przedstawiciela japońskiej sceny black metalowej (tak, jak widać, tam też grają dla diabła, hehe). Aż do teraz.

Przyznaję się, „Legacy” przeleżało na mojej półce z napisem „Recenzje” długi okres czasu zanim wziąłem się za ten owoc pracy skośnookiego one-man-bandu, zwącego się Hakuja. Nawet nie do końca wiedziałem, czy ten Hakuja to facet czy kobita, ale stwierdziłem, że mamy równouprawnienie, sprawiedliwy podział praw i obowiązków (dla nas prawa, dla kobiet obowiązki, hehe), więc i kobiety mogą grać black metal. Choć Hakuja to jednak facet, tyle że z dziwnym corpse-paintem. Zresztą tworzyć black metal może grać każdy, byle robił to na dobrym poziomie. A Hakuja ma ten atut, że spełnia ten wymóg. Oczywiście nie mamy tu do czynienia z nowym wcieleniem Burzum czy jakiejś innej „dużej” kapeli, ale da się tego słuchać. Prosty black z melancholijno – samobójczymi naleciałościami, jaki znajduje się na „Legacy” na pewno nie zaspokoi oczekiwań co bardziej wymagających słuchaczy, ale jeśli komuś nie zależy na żadnych nowinkach, narzekać na Hakuja nie będzie. Raczej nie będzie, bo mnie tu drażnią dwie rzeczy. Przede wszystkim brzmienie, bo pomimo, że „Legacy” jest tylko demówką, to jednak jak na obecne standardy, sound jest kulawy. Po drugie – barwa głosu, jaką operuje Hakuja, nie należy do moich ulubionych. Mianowicie, koleś drze japę, jak to mają w zwyczaju blakowcy-samobójcy i robi to w dość irytujący sposób. Ale poza tym jest w gruncie rzecz git. Mimo braku większej różnorodności płytka nie usypia – ot jednym słowem jak na debiutanckie demo jest okej.

Ech, właściwie to meritum podsumowania zawarłem w poprzednim zdaniu. Jeśli lubisz mało odkrywczy black – poszukaj. Jeśli chcesz się chwalić kolegom, że znasz japońską kapelę inną niż Sabbat – też poszukaj.

Ocena: 3,75/6

Tracklist:

1. Dropped on Inferna
2. Amakakeru
3. Baal
4. Black Desire
5. Kanata
6. Dew of Blood
7. Rasen
Autor

10497 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *