Wydawca: Putrid Cult

Czasem człowiek trafia na wynalazki pokroju ukraińskiego hindu metalu o nazwie Sanatana. Zespół ten podąża ścieżką zdrowego stylu życia, wege, rodziny, miłości do Boga i jedności ze wszechświatem. Na to wszystko wpierdalając jogę. I wtedy zastanawiam się w którym kurwa miejscu świat skręcił nie w tę stronę.

Na całe szczęście dzisiaj mam okazję zająć się Guild of Shadows. Zespołem, który hołduje starej szkole grania metalu. Mam tutaj na myśli lata osiemdziesiąte. To kolejny projekt w jakim uczestniczy, znany tu i ówdzie, Wened. To on odpowiedzialny jest tutaj za perkusję. Guild of Shadows to duet. I tyle z organizacyjnych spraw. Chwilę zastanawiałem, czy jest w zasadzie sens pisania tego co już zostało naskrobane, a doskonale oddaje, to co nam tutaj gra. Mam na myśli info od wydawcy, który przy Guild of Shadows wymienia 3 zespoły (kolejność nieobowiązkowa). Bathory, Iron Maiden, Running Wild. I gdzieś w takie rejony należy spozierać, jeśli chodzi o inspiracje. Czarny heavy metal, który dane jest nam tutaj słyszeć, to kolejny z hołdów oddanych wyżej wspomnianym. Na plus zapisuję autentyczny klimat tamtej muzyki (co akurat w przypadku jednego z odpowiedzialnych za ten projekt mnie specjalnie nie dziwi). Może czasem brakuje mi nieco tego elementu, diabelskiego odcisku racicy, który nadałbym utworom znamiona hitów. Wiecie takich co to się wyśpiewuje zawsze i wszędzie. Niech za przykład posłużą: „Prison of Our Time” czy „Chains and Leather”, że skupię się tylko na jednym z wymienionych zespołów. Do szewskiej pasji doprowadza mnie wokal. Czyste partie, a jeszcze bardziej zawodzenia. Kurwa, Quorthon był tylko jeden. Na koniec dostajemy cover „Aces High” wiadomo kogo. Szwankuje mi w nim „motoryka”.

Podsumowując: 6 na 10.

Ocena: 6/10

Tracklist:

01.Shadows in the Fog
02.Evil Eyes
03.A Feast in Pandemonium
04.Hidden in the Shadows
05.The Battle Cry
06.An Old Tale…
07.Gods from the Isles
08.Aces High